Czarnecki: "Kaczyński, there is no alternative"

- Politycznym szaleństwem byłoby zmieniać prezesa, który zdobył w wyborach prezydenckich 8 milionów głosów, a wcześniej uzyskał olbrzymie poparcie na marcowym kongresie PiS - mówi w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" Ryszard Czarnecki. - Skądinąd było to poparcie porównywalne z tym, które w czerwcu na kongresie PO otrzymał Donald Tusk.

Według europarlamentarzysty z Prawa i Sprawiedliwości pogłoski o możliwości rezygnacji Kaczyńskiego z funkcji prezesa PiS pojawiają się z dwóch przyczyn: tzw. "sezonu ogórkowego" i potrzeby Platformy Obywatelskiej do przykrycia własnych problemów. - Pierwszy dotyczy Janusza Palikota, który sugerując założenie własnej partii, pokazuje skłócenie wewnątrz PO. Drugi to konflikt w koalicji, w której Waldemar Pawlak coraz wyraźniej nie chce być traktowany przez PO jak chłopiec do bicia - mówi Czarnecki.

Podkreśla, że żaden członek Prawa i Sprawiedliwości nie wypowiadał się w tonie świadczącym, że partia ma jakieś problemy. Zrobił to jedynie Marek Migalski, jednak nie jest on członkiem PiS. - Mandat polityczny i moralny Jarosława Kaczyńskiego po ostatnich wyborach prezydenckich i kapitał, który zdobył w tych wyborach, powodują, że - jak mawiała Margaret Thatcher - there is no alternative. To dziwaczne dywagacje - skomentował pogłoski Czarnecki.

W PiS są frakcje talibów i liberałów? - Talibowie są w Afganistanie, a nie w PiS. Liberałowie są w PO, a nie u nas - uważa europoseł. Wstrzymał się przy tym z oceną, która taktyka partii jest lepsza: łagodna, czy o zaostrzonym kursie.

Więcej w dzisiejszej "Rzeczpospolitej" .

DOSTĘP PREMIUM