Platforma nie przygarnie Migalskiego. "Wykluczone"

W PiS nie ma miejsca na dyskusję. A napięcia w tej partii są już tak duże, że trudno będzie Jarosławowi Kaczyńskiemu przywrócić ład w partii - w ten sposób politycy Platformy i lewicy oceniają decyzję PiS w sprawie eurodeputowanego Marka Migalskiego. PO jednocześnie wyklucza teraz ewentualne przyjęcie Migalskiego w swoje struktury.

Zdaniem Małgorzaty Kidawy - Błońskiej z PO wykluczenie tego polityka z delegacji PiS w Parlamencie Europejskim nie powinno być żadnym zaskoczeniem. - To typowe działanie dla tej partii. Jeżeli przypomnimy sobie historię PiS-u w każdej kadencji, a nawet tej, to jasno wynika, że każda osoba, która ośmieli się mówić co innego niż to co Jarosław Kaczyński natychmiast zostaje sprowadzona na margines życia partii lub zostaje z niej wykluczona - mówi w rozmowie z TOK FM. Zaważa, że w PiS nie ma miejsca na dyskusję. - Tam można tylko chwalić prezesa i mówić, że jest świetnym politykiem - powiedziała nam w Sejmie.

Kidawa - Błońska wyklucza jednocześnie, że Migalski mógłby teraz być przyjęty z otwartymi ramionami w Platformie. - To nie jest tak, że tylko z niechęci do Jarosława Kaczyńskiego można znaleźć się w Platformie. Mamy własny program, cele. A przypomnę, że Marek Migalski krytykował nasz program. Jedyne co nas łączy to to, że nie zgadzamy się z polityką prezesa PiS - zauważa posłanka PO.

"Migalski był gorącym kartoflem, który Kaczyński przerzucał w rękach"

Decyzję w sprawie Marka Migalskiego krytykuje w Sejmie także SLD. Według Tomasza Kality, rzecznika prasowego Sojuszu, Jarosław Kaczyński w ten sposób "próbuje odzyskać panowanie nad partią". - Przecież ostatnio w PiS-ie sytuacja jest taka, że dyskusja o tym dokąd zmierza partia prowadzona jest na zewnątrz. A Marek Migalski był takim gorącym kartoflem, który Jarosław Kaczyński przerzucał w rękach i w końcu musiał go odłożyć. Inaczej w kolejnych miesiącach byłoby jeszcze więcej krytyki w jego partii - mówi Kalita.

Jego zdaniem, prezesowi PiS przywrócić ład w swoim ugrupowaniu będzie niezwykle trudno. - Napięcia i namiętności wśród polityków są zbyt duże. A przy tym Kaczyński jest zbyt osłabiony po tych wyborach prezydenckich, bo większość poparcia roztrwonił w ostatnich tygodniach - twierdzi w rozmowie z TOK FM Tomasz Kalita.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM