Migalski: moje przejście do PO? No way, nie ma bata, never ever

- Od wczoraj niektórzy politycy PO wydają z siebie głos, jakoby nie było dla mnie miejsca w tej partii i że mnie nie przyjmą w swoje szeregi. Trochę to zabawne, bo ja się tam wcale, ale to wcale, nie wybieram - to esencja najnowszego wpisu europosła Marka Migalskiego. Eurodeputowany został w tym tygodniu wykluczony z delegacji PiS w PE.

- Nawet Paweł Graś, rzecznik rządu, zabrał w tej sprawie głos - to niech jeszcze powie, że stanowczo odrzuca możliwość wyjazdu z Cindy Crawford na urlop do Kenii. A posłanka Kidawa - Błońska, też wypowiadająca się w materii mojego transferu do partii miłości, niech wyda oświadczenie, że nie zgadza się na przekazanie Polsce Madagskaru - kpi Migalski na swoim blogu .

- Niech to zabrzmi jasno i wyraźnie (zwłaszcza w siedzibie PO) - wybijcie to sobie tępymi młotkami z waszych głów, że mógłbym przejść do waszej partii! No way, nie ma bata, never ever! Zostałem wybrany do Parlamentu Europejskiego z listy PiS, po to, by realizować program wyborczy tej formacji, z którym się zgadzałem. Jeśli mnie wyrzucono z obozu PiS, to na własną rękę będę realizował ów program i będę wierny tamtym ideałom. Bo to się należy moim wyborcom, bo im muszę być wierny.

Migalski twierdzi, że nie przejdzie do Platformy, mimo, że politycy PO wcale go nie chcą. - To nie jest tak, że tylko z niechęci do Jarosława Kaczyńskiego można znaleźć się w Platformie. Mamy własny program, cele. A przypomnę, że Marek Migalski krytykował nasz program. Jedyne co nas łączy to to, że nie zgadzamy się z polityką prezesa PiS - mówiła w TOK FM posłanka Małgorzata Kidawa- Błońska.

Dlaczego Migalski wyleciał z PiS

Głównym powodem wykluczenia Marka Migalskiego z delegacji PiS w Parlamencie Europejskim była pogłoska o tym, że list do Jarosława Kaczyńskiego powstał z inspiracji doradcy medialnego współpracującego z Platformą - twierdzi tygodnik "Wprost". Hipotezę o udziale Migalskiego w akcji zaaranżowanej przez PO dopuszcza sam szef Prawa i Sprawiedliwości. - Taka pogłoska rzeczywiście krąży - przyznaje eurodeputowany.

Migalski pożytecznym idiotą

Doradcą, który miał nakłonić europosła do napisania głośnego listu, rzekomo jest Eryk Mistewicz. Według polityków PiS Mistewicz ściśle współpracuje z Platformą Obywatelską.

- Namawiając Migalskiego do napisania tego listu, skutecznie odwrócił uwagę od tego, co dla rządu niewygodne: od podwyżki podatków. Migalski odegrał w tym spektaklu rolę pożytecznego idioty, jak powiedziałby Włodzimierz Lenin - twierdzi jeden z ważnych polityków PiS.

DOSTĘP PREMIUM