Staniszkis: Kaczyński otoczony przez aparatczyków nie ma szans na wygraną

- Nie podoba mi się to, co dzieje się w Prawie i Sprawiedliwości, bo to zmniejsza szansę na zwycięstwo - ocenia Jadwiga Staniszkis. - Uważam, że konieczne jest walczenie o władzę, bo Platforma nie rządzi dobrze - mówi gość RMF FM.

Staniszkis pytana o obecną strategię polityczną szefa PiS mówi, że jego zachowanie to błąd. Chodzi m.in. o list wysłany przez prezesa do działaczy partyjnych, w którym napisał: "albo będziecie lojalni albo się rozstaniemy, pójdziecie własną drogą". - Starałabym się wytłumaczyć, że robi błąd. Żądanie lojalności w sensie przytakiwania nie jest dobrą koncepcją partii, że ważniejsza jest taka strategia gromadzenia ludzi, którzy są wierni. Właśnie nie lojalni, ale wierni pewnej wizji, pewnym wartościom, nie zrobią pewnych rzeczy. Bo tacy ludzie mogą zwyciężyć - wyjaśnia.

O co chodzi z tą lojalnością?

Staniszkis tłumaczy, że nie bardzo wiadomo, co Kaczyński miał na myśli pisząc o lojalności. - Co znaczy lojalni wobec czego? Jeżeli to ma być takie właśnie przytakiwanie, jeżeli to jest stawianie na partię aparatu ludzi bezbarwnych, takie klony Kaczyńskiego, ale właśnie bez jego inteligencji, bez jego woli, która ciągle integruje partię. To jest bardzo rzadkie w polskiej polityce, gdzie raczej mamy do czynienia z mięczakami albo z oportunistami - tego typu lojalność jest niszcząca - przekonuje politolog.

Brak wewnętrznej dyskusji w PiS

Według Staniszkis taka koncepcja rządzenia partią, bez wewnętrznej dyskusji i w otoczeniu potakujących działaczy nie zapewni PiS-owi zwycięstwa. - Prezes jest otoczony przez grupę aparatczyków, i jeżeli na przykład takie osoby jak ja radzą mu naprawdę całym sercem, żeby PiS poparł niezależnego kandydata Czesia Bieleckiego. Stu procentowy inteligent, pokazujący z tym logo PiS-owskim, zwyciężający Gronkiewicz i pokazujący, że PiS to nie jest obciach. Dalej, kiedy mówię zaproście Rokitę, zróbcie wiceprezesa z niego, oczywiście nie mówcie o lojalności, mówcie po prostu o wizjach, mówcie o inteligencji, mówcie o inspiracji dla młodego pokolenia - tłumaczy w RMF FM Jadwiga Staniszkis.

Zdaniem politolog, powrót prezesa do tematyki katastrofy smoleńskiej może wynikać z poczucia winy, że zapomniał o bracie w czasie kampanii wyborczej. - Może to jest coś nawet głębszego, jakiś wewnętrzny kompleks. Może czuje się źle, że uwierzył w zwycięstwo. Na moment. Bo on na początku nie wierzył - mówi Staniszkis.

DOSTĘP PREMIUM