Wizyty premiera i prezydenta w Katyniu były przygotowywane identycznie. Sikorski odpiera zarzuty Kaczyńskiego

Prezes PiS mówi o "oszczędzaniu na bezpieczeństwie najważniejszych osób w państwie", a min. Sikorski odpowiada: wizyty premiera i prezydenta w Katyniu były przygotowywane identycznie. I krytykuje tych, którzy "patriotyzm mają w gębie każdego dnia", a "tonem pogardy i mściwej satysfakcji" mówią o Polsce, kiedy coś się w kraju nie uda.

Jarosław Kaczyński powtarza konsekwentnie zarzuty pod adresem rządu w związku z organizacją wizyty prezydenta Kaczyńskiego z 10 kwietnia. Podczas piątkowego tzw. Zgromadzenia Obywatelskiego w sprawie katastrofy w Smoleńsku prezes PiS mówił, że nie doszłoby do niej, gdyby nie polityka Donalda Tuska, polegająca na "dyskredytowaniu Lecha Kaczyńskiego i oszczędzaniu na bezpieczeństwie najważniejszych osób w państwie".

"Kaczyński urwał się z orbity okołoziemskiej". Przeczytaj

- To są zupełnie nieuprawnione, nieprawdziwe spekulacje - komentuje słowa Kaczyńskiego minister spraw zagranicznych. Radosław Sikorski podkreśla, że obie wizyty, premiera 7 kwietnia i prezydenta 10 kwietnia, były przygotowywane identycznie. Mimo problemów, które związane były z wizytą w Katyniu Lecha Kaczyńskiego. - Nasz premier miał zaproszenie premiera Rosji. Status wizyty w Rosji (prywatna wizyta prezydenta) tak jak wizyty zagranicznych gości w Polsce określa państwo przyjmujące. To rzeczywiście była trudna protokolarnie sytuacja , kiedy prezydent nie miał zaproszenia swojego odpowiednika. Dlatego namawiałem wtedy prezydenta, żeby np. uhonorował żołnierzy zamordowanych np. w Miednoje. Wtedy problem protokolarny byłby rozwiązany. Natomiast status protokolarny wizyty a przygotowania wizyty nie mają ze sobą nic wspólnego. Obie wizyty były przygotowywane identycznie - zapewniał szef MSZ w Poranku Radia TOK FM.

Sikorski: Kaczyński już zdecydował, kto jest winny"

Jak czuje się Radosław Sikorski jako minister spraw zagranicznych kondominium? - To bzdura i będziemy tłumaczyć dlaczego tak jest. Ja nie dostaję instrukcji z Niemiec czy Rosji, jaką Polska ma prowadzić politykę. A wręcz przeciwnie - ważni politycy europejski i rosyjscy przyjeżdżają do Polski, bo Polska staje jest coraz istotniejsza w polityce zagranicznej. I to wynika z naszej rosnącej siły, a nie z tego że jesteśmy pod okupacją - komentował szef MSZ słynną wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego, który mówił o Polsce jako o kondomiunium rosyjsko-niemieckim.

- Ja też walczyłem o wolną Polskę i mówienie o naszym kraju tonem pogardy, takiej mściwej satysfakcji, kiedy coś się Polsce nie udaje jest moim zdaniem niepatriotyczne. A pochodzi z ust osób, które patriotyzm mają w gębie każdego dnia - dodał min. Sikorski. Według ministra spraw zagranicznych to społeczeństwo oceni, która "analiza rzeczywistości jest prawdziwa".

DOSTĘP PREMIUM