Migalski znów kpi z PiS. Co Błaszczak powie 6 grudnia 2010?

Marek Migalski ponownie zdecydował się na publiczną krytykę PiS. W ironiczny sposób przewiduje, w jaki sposób Mariusz Błaszczak będzie przekonywał opinię publiczną, że porażka w wyborach samorządowych jest tak naprawdę zwycięstwem.

"6 grudnia 2010 roku. Wczoraj zakończyły się wybory samorządowe. Niektórzy hiperoportunistyczni publicyści piszą haniebne bzdury, jakoby nasza partia je przegrała" - tak, według Migalskiego, będzie brzmiał oficjalny dokument PiS, zalecający jak tłumaczyć słaby wynik wyborczy PiS.

"(...) na przykład w miastach od 84. 000 do 85. 000 (jest jedno takie miasto - Nowy Sącz) odnieśliśmy znaczące zwycięstwo. Stało się tak dlatego, że był tam Zbigniew Ziobro i to cztery razy. (...) Poza tym mamy o 3,5% więcej wójtów w gminach o spadzistych dachach i o 4,6% więcej radnych w gminach, których nazwy zaczynają się na "R" oraz aż o 12% więcej w gminach mających końcówkę "Dolny" - pisze na swoim blogu Migalski.

Wujek dobra rada

Marek Migalski, choć formalnie nie należy do Prawa i Sprawiedliwości (ale "emocjonalnie i politycznie" czuje się z tą partią związany), od kilku tygodni krytykuje strategię Jarosława Kaczyńskiego. Kilka dni temu wyjaśniał na blogu, że postanowił teraz "zabawić się" w rolę - znanego z "Misia" Barei - "wujka dobra rada". .

Rozstanie Migalskiego z PiS zaczęło się od listu otwartego, w którym europoseł zarzucił prezesowi PiS, że jest winien porażki w wyborach prezydenckich. Na początku września polityk został wykluczony z grona członków delegacji PiSw Parlamencie Europejskim. Władze partii zarzuciły mu, że "jego priorytetem jest działalność na rzecz własnej kariery, a nie dobro Prawa i Sprawiedliwości".

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM