Migalski pisze czemu Kaczyński wybrał Bieleckiego

Marek Migalski nie przestaje komentować sytuacji w PiS. Na swoim blogu eurodeputowany, wygnany z partii Jarosława Kaczyńskiego, pisze o ?politycznym tle nominacji Czesława Bieleckiego?. Bielecki ma powalczyć o stanowisko prezydenta Warszawy.

Migalski twierdzi, że początkowo Jarosław Kaczyński zaproponował start Joannie Kluzik - Rostkowskiej. "Ta jednak odmówiła, bowiem wiedziała, że to byłoby w istocie uderzenie w Pawła Poncyliusza i Elżbietę Jakubiak, którzy także chcieli powalczyć o Warszawę. Za tę "nielojalność" Kluzikową spotkało kilka nieprzyjemnych słów prezesa. PiS stanęło więc przed dylematem, kogo namaścić na swojego reprezentanta w walce o urząd prezydenta miasta stołecznego. No i skorzystano z pomysłu prof. Jadwigi Staniszkis" - napisał Migalski.

Zdaniem politologa, który z listy PiS dostał się do europarlamentu, Kaczyński zyskał dzięki tej nominacji "miano człowieka otwartego na podpowiedzi z zewnątrz". Poza tym pokazał, że "PiS nie zamyka się na środowiska centrowe, umiarkowane, liberalne, niezależne".

Prezes wie, że Bielecki przegra

Zdaniem Migalskiego Jarosław Kaczyński wie, że "Bielecki przegra" więc nie grozi mu oddanie władzy w mieście politykowi niezależnemu. Jego dobry wynik w wyborach będzie - zdaniem Migalskiego - dowodem na "przenikliwość prezesa". Zły wynik potwierdzi głosy, że otwieranie się ku środkowi sceny politycznej było błędem i "zwrot ku polityce uosabianej przez Antoniego Macierewicza jest jak najbardziej słuszny. Sprytne? Sprytne" - kończy swój wpis na blogu Marek Migalski.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM