Ofiary katastrofy z PiS miały dostać wyższe ordery - spór prezydenta i Romaszewskiej

PRZEGLĄD PRASY. "Spór o wartości", który miał być powodem odejścia z kapituły Orderu Odrodzenia Polski Zofii Romaszewskiej, był niczym innym, jak chęcią wręczenia zmarłym pod Smoleńskiem politykom PiS odznaczeń wyższej klasy od tych, którymi miały być uhonorowane inne ofiary tragedii - informuje "Gazeta Wyborcza".

Wczoraj w rozmowie z radiową "Trójką" Zofia Romaszewska przyznała, że powodem jej odejścia z kapituły Ordera Odrodzenia Polski był konflikt wartości moralnych między nią a prezydentem Bronisławem Komorowskim.

"Gazeta Wyborcza" informuje jednak dzisiaj, że ten "spór o wartości" był w rzeczywistości sporem o odznaczenia dla ofiar katastrofy smoleńskiej. 14 kwietnia kapituła zebrała się i uchwalono podczas jej posiedzenia, że 93 ofiarom katastrofy zostaną nadane Ordery Odrodzenia Polski (trzy osoby już miały Order Orła Białego). Problem polegał na tym, że w pierwotnych propozycjach wyższe klasy orderów, które na wzór francuskiej Legii Honorowej liczą 5 klas, mieli otrzymać politycy związani z Prawem i Sprawiedliwością.

"W pierwotnych propozycjach Kapituły wnioskowano o nadanie poseł PiS Aleksandrze Natalii-Świat Krzyża Komandorskiego Odrodzenia Polski (order III klasy), a posłom Leszkowi Deptule (PSL), Grzegorzowi Dolniakowi (PO), Edwardowi Wojtasowi (PSL), Sebastianowi Karpiniukowi (PO) oraz Wiesławowi Wodzie (PSL), odznaczeń niższej klasy" - czytamy w notatce służbowej do ówczesnego marszałka, którą publikuje dzisiejsza "Gazeta Wyborcza".

Podobna sytuacja dotyczyła Przemysława Gosiewskiego czy Krzysztofa Putry, którzy mieli otrzymać wyższe odznaczenia od osób z innych formacji politycznych, które pełniły podobne funkcje.

Cały spór miał zostać wyciszony, by "nie niszczyć atmosfery żałoby narodowej". Po rozmowie Romaszewskiej z Komorowskim kapituła dokonała "reasumpcji głosowania" i podniosła klasę odznaczeń politykom PO, PSL i SLD oraz m.in. Andrzejowi Przewoźnikowi.

- To wszystko nieprawda, ja nie jestem członkiem PiS i wszystkich traktuję równo, nikt z PiS nie był wyróżniany - broni się w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" Romaszewska. - Owszem, były zaszłości dotyczące całego życia osób, a one istnieją nawet wtedy, gdy się zginęło pod Smoleńskiej - przyznała.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM