Kto lubi obsadzać stanowiska rodziną i bliskimi? Smutna odpowiedź brzmi: wszyscy

Politycy chętnie mówią o kompetentnych niezależnych urzędnikach służby cywilnej, którzy stanowiska zdobywają w drodze konkursów. Ale jak pokazuje doświadczenie - nie było do tej pory rządu, który nie uległby pokusie obsadzania ważnych stanowisk swoimi ludźmi. - Jedne rządy robiły to z jakimś wstydem, inne niczym się nie przejmując - ocenia Krzysztof Burnetko, autor raportu "Służba Cywilna w III RP: punkty krytyczne".

Najnowszy raport Najwyższej Izby Kontroli, do którego dotarł reporter TOK FM, pokazuje że 20 proc. urzędników samorządowych dostaje pracę z pominięciem procedur. W ciągu roku tylko w jednym urzędzie w Bochni, bez wymaganych prawem konkursów zatrudniono 13 osób.

Co piąty urzędnik w samorządzie dostaje posadę bez konkursu. Przeczytaj

Te dane nie zaskoczyły odpowiedzialnej za walkę z korupcją min. Julii Pitery. W Poranku Radia TOK FM minister podkreślała, że rząd nie ma wpływu na decyzje podejmowane przez samorządy. Pitera dodała też, że gabinet Donalda Tuska bardzo pilnuje procedur przy obsadzaniu stanowisk w administracji publicznej. - Bardzo pilnujemy konkursów w ministerstwach - zapewniła. Ale nie kryła, że sytuacja nie jest idealna. - Gorzej jest tam, gdzie dziennikarze mniej zaglądają. My je kontrolujemy, ale nasze konstatacje są bardzo niepokojące. Procent polityki rodzinnej przekracza zdrowy rozsądek. To jest sytuacja zastana, nigdy niekontrolowana. To są instytucje, które tkwią w zaskorupiałym systemie i ta sytuacja narasta od lat - powiedziała min. Julia Pitera.

Stawiać na fachowców czy rodzinę i znajomych?

Jak ocenił publicysty "Polityki" Krzysztofa Burnetki - wszystkie rządy III RP miały problem z obsadzaniem stanowisk w administracji przez apolitycznych fachowców. Dziennikarz jest autorem raportu: "Służba Cywilna w III RP: punkty krytyczne". Przypomniał, że za czasów rządów koalicji PiS-Samooborna-LPR "jawnie zrezygnowano praktycznie z idei służby cywilnej". Na tle takich poprzedników gabinet Tuska wypada nieźle. - Ekipa PO-PSL miała dość łatwe zadanie. Od tej ściany nietrudno było się odbyć - ocenił Burnetko.

Przyznał, że faktycznie niewiele można zarzucić Platformie jeśli chodzi o obsadzanie stanowisk w administracji publicznej - ale nie znaczy to, że PO nie ma nic na sumieniu. - Inaczej było ze stanowiskami w spółkach skarbu państwa. Tam koledzy załatwiali kolegom posady, pod stołem - mówił w Komentarzach Radia TOK FM.

Wytknął też łatwość z jaką PSL ulega pokusie obsadzania stanowisk przez zaufanych ludzi. - PSL ma taką niechlubną tradycję - lubi obsadzać swoimi ludźmi stanowiska i to niezależnie z kim jest w koalicji. Będąc w koalicji z PO nie zmieniło tej zasady i kolesiostwo kwitło.

"Psy szczekają, karawana PSL idzie dalej". Przeczytaj

Zdaniem Krzysztofa Burnetki niechlubne miejsce w historii polskiej służby cywilnej przypada rządowi Leszka Millera. - Przełomem (red. negatywnym) był rząd Millera, który wprowadził możliwość obsadzania najważniejszych stanowisk w administracji poza konkursem przez osoby "pełniące obowiązki". Nominowano osoby z partyjnego kapelusza pod pretekstem, że jest wakat i kogoś trzeba wsadzić na stanowisko jako p.o - wspominał dziennikarz "Polityki".

Kiedy przyjdzie czas menadżerów?

Według Krzysztofa Burnetki nie można problemów służby cywilnej sprowadzać do obsady stanowisk. - Nie wypracowano do tej pory takiego nowoczesnego modelu służby cywilnej. W świecie coraz wyraźniejsza jest tendencja, żeby praca w administracji miała charakter menadżerski - jak w biznesie. Żeby urzędnik miał do wykonania konkretne zadania i był z nich rozliczany. A nie, żeby była to ciepła posadka, z której nigdy nie można wypaść nawet jak jest się osobą niekompetentną - powiedział w TOK FM.

W Opolu Platforma obsadza stanowiska. Przeczytaj

Jak dodał za sytuację nie są odpowiedzialni wyłącznie politycy. Bardzo ważną rolę mają do odegrania dziennikarze i organizacje pozarządowe. - Ale to jest temat, który bardzo ciężko przebija się do opinii publicznej. Jeżeli nie ma żadnej afery korupcyjnej albo czystego kolesiostwa, jakie stosowała Samoobrona, to ludzi bardzo trudno tym tematem zainteresować - podsumował autor raportu: "Służba Cywilna w III RP: punkty krytyczne".

DOSTĘP PREMIUM