Fotyga: Smoleńsk to mógł być zamach, Polska traci suwerenność

PRZEGLĄD PRASY. - Najpierw wiele lat temu zaatakowano Jarosława Kaczyńskiego, później mnie. W pewnym sensie byłam pionierem, ćwiczono na mnie metody, które potem wykorzystano do "dywanowego nalotu" na prezydenta - mówi w wywiadzie dla "Polski The Times" Anna Fotyga, była minister spraw zagranicznych. - Wobec prezydenta stworzono prawdziwy "przemysł nienawiści" - mówi o Lechu Kaczyńskim.

Była minister spraw zagranicznych Anna Fotyga w wywiadzie udzielonym "Polsce The Times" opowiada m.in. o tym, jak jej zdaniem działa w Polsce "przemysł nienawiści". - Co innego jest poddawać kogoś krytyce, jestem na nią gotowa. Czymś innym jest stosowanie obscenicznego języka, który ma przyzwyczaić ludzi do obrzucania błotem. Chodzi o to, żeby doprowadzić do tego, że już wszystko wolno, że bariery znikają - mówi Fotyga.

Jej zdaniem od lat w Polsce rozwija się "przemysł nienawiści". Twierdzi, że najpierw wiele lat temu zaatakowano Jarosława Kaczyńskiego, później ją samą. - W pewnym sensie byłam pionierem, ćwiczono na mnie metody, które potem wykorzystano do "dywanowego nalotu" na prezydenta - mówi. - W jego przypadku z niektórych metod zrezygnowano jako nieefektywnych, a niektóre niebywale wzmocniono - dodaje.

W dalszej części wywiadu była minister spraw zagranicznych mówi, że w jej opinii to, co się teraz dzieje w Polsce "jest zagrożeniem demokracji". - Wcale bym się nie zdziwiła, gdyby komuś przyszło do głowy zdelegalizować PiS - podkreśla.

Za atakami na Panią stały też służby specjalne? - dopytują dziennikarze "Polski The Times". - Nie mam wątpliwości, że tak - odpowiada Fotyga. Dodaje, że jej zdaniem stoją także za atakami na Prawo i Sprawiedliwość. - Tak wielkiej kampanii nie udałoby się stworzyć inaczej. Oni świadomie współdziałają z tymi, którzy są twarzami tej kampanii.

Wśród tych "twarzy kampanii" wymienia m.in. Janusza Palikota, który "współdziałał z Donaldem Tuskiem". - Zresztą podobny język dawno temu dostrzegłam w artykułach w tygodniku "NIE" - stwierdza była minister spraw zagranicznych.

"Chcą zneutralizować Polskę"

- Na zewnątrz, dążenie do zneutralizowania Polski jest ogromne - twierdzi Anna Fotyga. - Silna i dynamiczna Europa Środkowo-Wschodnia jest w tej chwili nie na rękę wielu państwom - dodaje. Jej zdaniem warunkiem rozszerzenia NATO było to, że "znajdziemy się w miękkiej strefie wpływów rosyjskich". - My próbowaliśmy to przełamać, ale to nie jest takie proste - zastrzega.

Zdaniem Fotygi w Polsce działa nie tylko "rosyjska piąta kolumna". Również niemiecka. - I wiele innych. W każdym państwie działają wywiady, ale nie w każdym państwie mają aż tak wiele do powiedzenia. Rosja zdecydowanie wzmacnia swoją pozycję i wpływy - twierdzi.

Była minister zaznaczyła też, że działania premiera Tuska wobec Lecha Kaczyńskiego to "stan bliski zdradzie", bo w trakcie prezydentury Kaczyńskiego "na pewno nie działano w zgodzie z konstytucją", a sam premier sprzeniewierzył się polskim interesom.

"Tak, to mógł być zamach"

Zdaniem Fotygi nie można wykluczyć tego, że tragedia smoleńska była zamachem. - W każdym innym kraju to byłby pierwszy wariant, który by rozważano i którego nie odsunęłoby się na bok, póki by się go nie wykluczyło - mówi. - Wszędzie mogą być takie ośrodki, którym zależy na destabilizacji. Islamiści, którym zależy, żeby samolot spadł na Rosję, jakaś frakcja w samej Rosji, której zależy akurat na zmianie władzy w Polsce. Ten wątek powinien być rozważany poważnie, analizowany przez najlepsze ośrodki polskich służb - dodaje.

Więcej w dzisiejszej "Polsce The Times" .

DOSTĘP PREMIUM