Andrzej Dera z PiS: Nigdy bym nie nazwał tego inwigilowaniem

Andrzej Dera z PiS bagatelizuje sprawę działań służb ws. dziennikarzy za rządów PiS i PO dziennikarzy. - Prokuratura umorzyła postępowanie, bo nie było przestępstwa - mówi w rozmowie z Moniką Olejnik w Radiu ZET.

Nie było inwigilacji dziennikarzy?

Poseł PiS Andrzej Dera uważa, że doniesienia "Gazety Wyborczej" nt. inwigilowania dziennikarzy są przesadzone . - Nigdy bym nie nazwał tego inwigilowaniem w sytuacji, kiedy cały ten proces jest pod nadzorem prokuratury i sądu - mówi w Radiu ZET.

Podkreśla przy okazji, że działanie było legalne. - Właśnie najciekawszy jest tytuł i najważniejszy przekaz artykułu. To nie jest informacja, że prokuratura umorzyła postępowanie, bo nie było przestępstwa, ale że dziennikarze byli inwigilowani za rządów PiS. To samo w sobie jest nieprawdą, bo by toczyło się postępowanie - mówi.

Dera wyjaśnia następnie, jak mogło dojść do takiego działania służb. Według niego, po prostu prowadzono śledztwo ws. przecieków, które "są przestępstwem". - W tym łańcuchu jest dziennikarz. Przeciek musi być do mediów. Nie ma przecieków bez dziennikarzy - tłumaczy.

DOSTĘP PREMIUM