Szef BBN: Chciałbym, by koledzy chcieli mi doradzać

Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego będzie co 3 miesiące spotykał się na naradach z byłymi szefami tej instytucji. Dziś w Warszawie ze Stanisławem Koziejem po raz pierwszy rozmawiali: Andrzej Urbański, Marek Siwiec, Jerzy Bahr, Henryk Goryszewski, Tadeusz Bałachowicz, Ryszard Łukasik i Roman Polko.

Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego zapowiedział, że najbliższe rozmowy odbędą się na początku przyszłego roku, a pretekstem będzie 20 rocznica utworzenia Biura. Stanisław Koziej dodał, że na następne spotkanie wstępnie umówiono się pod koniec stycznia, gdy będzie obchodzone dwudziestolecie Biura Bezpieczeństwa Narodowego. - Bardzo bym chciał, aby moi koledzy, byli szefowi Biura, chcieli mi doradzać i cieszę się, że taką deklarację wszyscy w zasadzie złożyli - powiedział Koziej.

Pierwsze spotkanie Szefów BBN

- Chcemy zorganizować konferencję na temat roli tego typu instytucji w Polsce i świecie - powiedział szef BBN. Stanisław Koziej przyznał, że wśród poruszanych tematów była między innymi kwestia nowej koncepcji strategicznej NATO oraz potrzeba przeprowadzenia strategicznego przeglądu bezpieczeństwa narodowego w Polsce. Szef BBN nie ukrywał radości, że jego poprzednicy chcą mu doradzać w kwestiach bezpieczeństwa. Henryk Goryszewski, szef biura w latach 1994 - 1995, apelował do dziennikarzy, by nie sugerować, że doradzanie będzie obciążeniem dla wszystkich podatników. Podkreślił, że współpraca z byłymi szefami BBN będzie miała charakter niesformalizowany.

Szef BBN Stanisław Koziej powiedział też, że wsparcie polskiego kontyngentu działającego w prowincji Ghazni przez amerykański batalion to doskonałe rozwiązanie, które w żaden sposób nie umniejsza znaczenia naszych sił w operacji w Afganistanie.

- To nie jest odsunięcie nas od wykonywania zadań. Polski dowódca w dalszym ciągu odpowiada za strefę, ale ma w dyspozycji więcej żołnierzy i dodatkowy sprzęt - powiedział Koziej, odnosząc się do medialnych spekulacji o zmniejszeniu roli kontyngentu poprzez przekazanie części zadań Amerykanom. Pytany o pojawiające się opinie, że polskie wojsko nie było w stanie samo kontrolować terenu prowincji, szef BBN przypomniał, iż kwestia ta była wielokrotnie sygnalizowana. - To nie tajemnica. Od dawna wszyscy mówią, że opanowanie strefy odpowiedzialności w Ghazni wymagałoby zwiększenia obecności militarnej, co mogło to nastąpić przez zwiększenie polskiego kontyngentu np. przez wysłanie odwodu - wskazał szef BBN. Ocenił, że "z naszego punktu widzenia jest czymś wręcz doskonałym, że nie użyliśmy odwodu, ale korzystamy z amerykańskiego wsparcia". Proszony o opinię na temat daty wycofania się z Afganistanu Koziej powiedział, że stanowisko Polski w tej sprawie jest dość jasne i klarowne.

- Chcielibyśmy zakończyć misje bojową do 2012 r., natomiast jeśli chodzi o wychodzenie z Afganistanu, to chcemy to robić w ramach strategii NATO-wskiej, stosownie do tego, jak ustalimy to na szczycie w Lizbonie - dodał. Ośmiusetosobowy amerykański batalion od kilku dni wspiera polskich żołnierzy w prowincji Ghazni. Jest rozmieszczony w północno-wschodniej jej części. Do jego zadań należy m.in. zapewnienie bezpieczeństwa i swobody ruchu na głównych szlakach komunikacyjnych i działania przeciwko rebeliantom. Niebawem w Afganistanie nastąpi rotacja polskich sił - siódmą zmianę kontyngentu zastąpi ósma, której liczebność także zaplanowano na poziomie ok. 2,6 tys. ludzi.

Wcześniej, obecny i byli szefowie BBN rozmawiali w Pałacu Prezydenckim z Bronisławem Komorowskim po czym udali się na Cmentarz Powązkowski. Tam złożyli kwiaty na grobach nieżyjących szefów Biura: Jerzego Milewskiego, Aleksandra Szczygły i Władysława Stasiaka.

DOSTĘP PREMIUM