"Najwyższy czas, żeby Rosja coś zrobiła". Prof. Rotfeld o skardze do Trybunału w Strasburgu

- Jest szansa na to, że w czasie wizyty Miedwiediewa otrzymamy kolejne tomy, tym razem dokumentów, które nie były znane, a które zostały odtajnione - prof. Adam D. Rotfeld, współprzewodniczący Polsko-Rosyjskiej Grupy do Spraw Trudnych, członek Rady Mędrców przy NATO, mówił w Poranku Radia TOK FM o postępach w odzyskiwaniu dokumentów dotyczących zbrodni katyńskiej.

Czwartkowa "Rzeczpospolita" dotarła do memorandum, które polskie MSZ skierowało do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu we wrześniu . Chodzi o sprawę rodzin oficerów zamordowanych w 1940 r., które oskarżyły Rosję o złamanie przepisów Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Największe zastrzeżenia krewnych budziło zamknięcie śledztwa rosyjskiej prokuratury w 2004 r., połączone z utajnieniem większości zgromadzonej dokumentacji procesowej.

''Zmiana podejścia Rosji do Polski to część szerszego procesu''

- Czy to jest koniec odwilży w stosunkach polsko-rosyjskich? - pytał Jacek Żakowski. - To jest odpowiedź na stanowisko, które Rosja zajęła jeszcze w marcu, czyli jeszcze przed katastrofą smoleńską - odpowiadał prof. Rotfeld. - Wtedy Polska zaprezentowała swoim rosyjskim partnerom sposób, w jaki można by wyjść z dylematu, który stanął przed Rosją. Rosja zatrzymała proces - wcześniej przebiegał on w miarę normalnie - dochodzenia do prawdy i ujawniania wszystkich dokumentów - mówił Adam D. Rotfeld. - W 2004 r. te dokumenty zostały utajnione.

"Miedwiediew i Putin przyrzekli"

- Pierwszym problemem jest to, żeby one zostały odtajnione i to zostało przyrzeczone zarówno przez prezydenta Miedwiediewa jak i premiera Putina - przypominał poranny gość TOK FM. - Po katastrofie smoleńskiej prezydent Rosji powiedział, że obejmie to osobistym nadzorem i 8 maja, wówczas pełniącemu obowiązki prezydenta, marszałkowi Sejmu przekazał 67 tomów, teraz zapowiedziano przekazanie następnych 20 tomów i trwa proces odtajnienia - mówił Rotfeld.

- Najważniejsza jest sprawa następująca: gdyby ze strony rosyjskiej z powagą przyjęto postulaty karżących, to oczywiście strona polska nie musiałaby zajmować stanowiska - podkreślał prof. Rotfeld. I tłumaczył: - Polska jako państwo jest w tej sprawie obserwatorem, stroną trzecią i przedstawiła tzw. obserwacje. To się nie stało wczoraj czy przedwczoraj. Wczoraj opisały to media - mówił były minister spraw zagranicznych. - Nikt się tym nie chwalił - zauważył Jacek Żakowski. - To prawda, bo tego typu dokumenty z reguły nie są dokumentami przedstawianymi opinii publicznej,. Czeka się na werdykt sądu - odpowiadał Adam D. Rotfeld.

- Czas dojrzał, żeby ze strony rosyjskiej podjęto pewne kroki - podkreślał prof. Rotfeld. Jakie to kroki? - Jak nas poinformowali pełnomocnicy skarżących, byliby oni gotowi wycofać tę sprawę, jeśli ze strony rosyjskiej spełnione byłyby dwa warunki, które w największym skrócie sprowadzają się do tego, żeby dokumenty ujawnić i podjąć decyzję o rehabilitacji polityczno-moralnej - odpowiadał Adam D. Rotfeld. - Dziwiłbym się gdyby strona polska nie zajęła takiego stanowiska, nie poparła tych skarżących, ponieważ ich oczekiwania są bardzo racjonalne - mówił prof. Rotfeld w Poranku TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM