Nominacje prezydenta. Powrót do politycznych korzeni czy budowa alternatywy wobec rządu?

Dzięki prezydentowi Komorowskiemu na pierwsze strony gazet wróciły osoby, które przed laty odgrywały najważniejsze role w polskiej polityce. Znaczna część prezydenckich doradców to twórcy Unii Demokratycznej i Unii Wolności. - Zaważył czynnik merytoryczny a nie ideowo-polityczny - ocenia nominacje Tomasz Wołek. A Jacek Żakowski pyta: "czy to zapowiedź tworzenia ośrodka alternatywnego wobec rządu?".

Jackowi Żakowskiemu zdjęcie, którym ilustrowano informację o nominacjach na doradców dla m.in. Tadeusza Mazowieckiego, Henryka Wujca i Jana Lityńskiego, skojarzyło się fotografią... z posiedzenia władz dawno nieistniejącej Unii Wolności.

Politycznych odniesień nie stara się szukać prezydencki minister Sławomir Nowak. - To sprawa pana prezydenta jak kształtuje swoje otoczenie. Trzeba szukać ludzi, którzy mogą coś wnosić, w czymś wspomagać i być symbolami otarcia tej prezydentury - mówił w Poranku Radia TOK FM. Jak kompetencje i doświadczenie nominowanych ostatnio doradców to sprawa bezdyskusyjna.

Ujawnił też, że do grona współpracowników Bronisława Komorowskiego dołączyła Irena Wóycicka . Ekonomistka została ministrem do spraw społecznych (oficjalna nominacja w poniedziałek). Także Wóycicka to była działaczka demokratycznej opozycji, a później UD i UW.

- Znakomity specjalista. To nigdy nie była osoba przesadnie związana z polityką - komentował nominację Tomasz Wołek. Według publicysty wobec tej i innych nominacji "zaważył czynnik merytoryczny, a nie ideowo-polityczny".

Nowa prezydencka minister nie chce likwidacji ulg rodzinnych. Przeczytaj

Sama minister Wóycicka odżegnuje się od polityki. - To, że byłam związana ze środowiskiem UW nie ma większego znaczenia. Nigdy się specjalnie nie realizowałam w takiej partyjnej polityce. Dla mnie ważne są sprawy merytoryczne - mówiła w Komentarzach Radia TOK FM.

Długa przygoda z UD i UW

Nominacje dla ludzi związanych w przeszłości z Unią Demokratyczną i Unią Wolności nie powinny być zaskoczeniem dla tych, którzy pamiętają wieczór wyborczy 4 lipca. Tuż po ogłoszeniu wyników Bronisław Komorowski z wielką atencją i szacunkiem dziękował Tadeuszowi Mazowieckiemu.

"Ludzie Unii Wolności w Kancelarii Prezydenta. Przeczytaj

Obu panów łączy m.in. współpraca w rządzie kierowanym przez Mazowieckiego, UD i UW. W obu partiach dzisiejszy prezydent pełnił ważne funkcje, m.in. sekretarza generalnego. Na drodze Komorowskiego między UW a PO było jeszcze Stronnictwo Konserwatywno-Ludowe. A wcześniej - oczywiście - było opozycyjne podziemie.

Zdaniem Sławomira Nowaka działaczy Platformy "nie bolą" decyzje personalne, które podejmuje prezydent Komorowski. - To są osoby bardzo ważne dla PO - podkreślał. Dla porządku - także Nowak przez lata związany był z UW. Przez dwie kadencje szefował tez młodzieżówce Unii - Stowarzyszeniu Młodzi Demokraci.

Prezydent buduje alternatywę?

Dotychczasowe nominacje chwalą komentatorzy Poranka Radia TOK FM. - To mądrzy ludzie i fachowcy. Polski nie stać, żeby gdzieś odłogiem, na ławce kar siedzieli ludzie, z których doświadczenia, wiedzy i mądrości można skorzystać - uważa Tomasz Lis. Jak podkreślał, decyzje Bronisława Komorowskiego przyjmuje "z szacunkiem, sympatią, z pewną ciekawości". - Już sam fakt nadania Tadeuszowi Mazowieckiemu funkcji doradcy strategicznego jest dość istotnym symbolem. Mi, obywatelowi daje to gwarancję, że w pewnych sprawach - ważnych, kluczowych - ten prezydent zachowa się przyzwoicie. To nie jest drobiazg. A różnie to bywało w poprzednich latach - mówił w TOK FM.

Alternatywny ośrodek?

O kompetencjach doradców prezydenta nie chce też dyskutować Jacek Żakowski, bo - jak podkreśla - są niepodważalne. Publicysta i prowadzący Poranek TOK FM, zwrócił uwagę na inny aspekt decyzji prezydenta. - Może to zapowiedź tworzenia alternatywnego ośrodka wobec rządu? - pytał. Na poparcie tej tezy przypomniał, że doradzający prezydentowi w sprawach gospodarczych prof. Jerzy Osiatyński nie zgadzał się z forsowaną przez min. Jacka Rostowskiego i rząd koncepcją walki z kryzysem. - Dla mnie to bardzo ważne, że nie wybrał jakiegoś współpracownika Jacka Rostowskiego tylko kogoś z innego nurtu - dodał Żakowski.

Tomasz Lis pytany o budowanie przez Komorowskiego alternatywnego ośrodka politycznego odpowiedział: "nos mówi mi, że może tak". Ale podkreślił, że według niego pomysł jest jeszcze "nieociosany". - To raczej nie jest chęć stworzenia ośrodka alternatywnego wobec kancelaryjno-rządowego - dodał szef tygodnika "Wprost".

Według Tomasza Wołka nominacje dla ludzi związanych z nieistniejącą od lat UW to "nie tworzenie alternatywy, tylko dopełnienia pewnych wrażliwości".

DOSTĘP PREMIUM