Śpiewak o liście biskupów: wywieranie presji, która uniemożliwia rozmowę

- Ja nie odmawiam Kościołowi prawa do udziału w debacie, ja odmawiam czy kwestionuję prawo Kościoła do mieszania argumentów, gdzie argumenty etyczne mieszają się z biologicznymi, one są nieprzystające do siebie i odmawiam Kościołowi ostrego formułowania, że ktoś jest w Kościele jeżeli akceptuje naukę o in vitro, ja tego nie mogę zaakceptować - Grzegorz Chlasta rozmawia w TOK FM z prof. Pawłem Śpiewakiem o liście biskupów do władz państwowych.

- Jestem całkowicie jestem za in vitro. Ja mam poważny kłopot z listem biskupów. Dla mnie to pomieszanie argumentacji. Argumentacja, która odnosi się do sfery etycznej, że kościół mówi "nie" i ja to rozumiem, przyjmują do wiadomości takie stanowisko Kościoła, choć zastanawia mnie dlaczego kościół broni tych metod nie stosowania in vitro - mówi w TOK FM prof. Paweł Śpiewak.

''Albo jesteś w Kościele, albo głosujesz za in vitro i wypadasz z Kościoła''

- I drugi typ argumentów, to argumenty dotyczące już narodzonych, kiedy kościół etykietuje osoby narodzone, czyli już świadome, rozumiejące list biskupów, jako osoby niepełne, czyli w pewnym sensie naznacza je społecznie jako wadliwe, taka konstrukcja listu budzi mój niepokój.

- Postawienie takiego rodzaju "albo albo", albo jesteś w Kościele, albo głosujesz za in vitro i wypadasz z Kościoła. To jest rodzaj rozszerzenia sytuacyjnego rozumienia Kościoła. Kościół staje się elementem, który za daleko wchodzi w ludzkie sumienia. Ja nie mam poczucia, że ktoś głosujący za in vitro przestaje być chrześcijaninem, nie sądzę że to jest miarą bycia chrześcijaninem, te miary mogą być o wiele bardziej podstawowe, czy jest dobrym człowiekiem, czy przestrzega zasad ewangelicznych.

''90% wierzących i tak jej nie przestrzega''

- Taka absolutyzacja problemu prokreacji, perspektywy nowoczesnych technik, czy całej etyki seksualnej, jako podstawy etyki chrześcijańskiej, bo tak się nagle dzieje, że ta problematyka staje się w centrum nauczania Kościoła, wydaje mi się być nieskuteczna, w takim sensie, że 90% wierzących i tak jej nie przestrzega, więc tworzy się potworna warstwa obłudy, która jest niszcząca i dla Kościoła i ludzi Kościoła.

"Nie znam sytuacji, żeby rodzice wątpili, kto jest ojcem, a kto matką"

- To jest wywieranie presji moralnej na ludzi, która uniemożliwia jakąkolwiek rozmowę. "Mamy stanowisko, żądamy, musimy ", ja bym oczekiwał od

Kościoła listów dotyczących etyki pracy, stosunku do pracy, do podatków, do alkoholu. Sfera seksualności jest całkowicie wypuszczona poza obszar nieustannego niepokoju Kościoła.

Grzegorz Chlasta : to młodsza siostra eugeniki, poczęte dziecko może mieć trzy matki, genetyczną, dawczynie materiału genetycznego, biologiczną, która je urodziła i społeczną, które dziecko wychowuje. Ojcostwo w takim przypadku jest jeszcze trudniejsze do ustalenia.

- To jakaś bzdura, nawet ma to jakieś empiryczne podstawy, nawet jeśli tak założymy, to najczęściej jest to wielka radość dla pary, która ma dziecko. I nie znam sytuacji, żeby rodzice naprawdę wątpili, kto jest ojcem, a kto matką. Najważniejsze jest to, że niezależnie w jaki sposób to dziecko się poczyna, istotne jest to że ono się rodzi, i jest darem, i można dosłownie powiedzieć, jest darem od Boga.

"List powinien być przeczytany i potraktowany z należytym dystansem"

- Ja nie odmawiam Kościołowi prawa do udziału w debacie, ja odmawiam czy kwestionuję prawo Kościoła do mieszania argumentów, gdzie argumenty etyczne mieszają się z biologicznymi, one są nieprzystające do siebie i odmawiam Kościołowi ostrego formułowania, że ktoś jest w Kościele jeżeli akceptuje naukę o in vitro, ja tego nie mogę zaakceptować.

- Ten list powinien być przeczytany i potraktowany z należytym dystansem, to jest ogromna pętla założona na parlamentarzystów. Jak oni będą mieli inny pogląd niż Kościół zostaną postawieni przed murem, muszą wybierać, w sposób radykalny. Nie rozumiem postawy Kościoła tej radykalizującej pozycję, szczególnie jak wiemy, ze Nagrodę Nobla otrzymał lekarz, który wymyślił in vitro. Kościół tworzy rodzaj wojny kulturowej, zaostrza swoje argumenty.

"Opinie hierarchów nie są tożsame z opiniami wiernych"

- Po jednej stronie przez szeroką opinię międzynarodową uznanie, że in vitro jest właściwe, dobre, daje pozytywne rezultaty i wobec tego Kościół, który mówi absolutnie nie, powstają dwa obozy, które zaczynają targać się za uszy i wydaje mi się, że z tego konfliktu nie przybędzie Kościołowi zwolenników, nie powstanie zdrowa atmosfera rozmowy. To wezwanie do rozmowy jest pustosłowiem w tej kwestii.

Grzegorz Chlasta : A jeśli Kościół mówi "non possumus?"

- To prawo hierarchów, natomiast prawo wiernych jest do tego, żeby zastanowić się czy hierarchowie mają tak mocne argumenty i są tak przekonywujący i czy należy to w życiu stosować. Ja uważam, że opinie hierarchów nie są tożsame z opiniami wiernych, czyli tych którzy stanowią istotę tego Kościoła.

DOSTĘP PREMIUM