Kaczyński: Kolejna tragedia, która wynika z kampanii nienawiści

Jarosław Kaczyński uważa, że istnieje związek między atakiem na biuro PiS w Łodzi a "przemysłem nienawiści" kierowanym przeciwko jego partii. - Czemu te ataki służą? Można w uproszczeniu powiedzieć tak: mamy w Polsce do czynienia z atakiem na wielką część społeczeństwa, którym odmawia się praw obywatelskich - mówił w Sejmie.

Prezes PiS po raz kolejny wypomniał niektórym politykom, mediom oraz intelektualistom mocne ataki na niego, jego formację oraz ludzi, którzy głosują na PiS. Zdaniem polityka, te ataki mają głębszy wymiar. Agresywnie atakując PiS - zdaniem Kaczyńskiego - kwestionuje się prawa obywatelskie znacznej części narodu.

Podkreślał, że elektorat jego partii to ludzie pochodzący ze wsi, "bardziej praktykujący niż inni". - Czy ludzie wierzący mają być pozbawieni praw obywatelskich? A jeśli już ktoś wierzy intensywnie to wiadomo, że już jest z nim bardzo źle. A partia, którą popiera, powinna być kwestionowana. Wolno obrażać, wolno obrażać prezydenta wybranego w demokratycznych wyborach - wyliczał prezes PiS. - To jest antydemokratyczne, antykonstytucyjne, wszyscy Polacy mają takie same prawa - mówił.

- W tej kampanii, która trwa co najmniej od pięciu lat, od przemówienie Donalda Tuska z 19 czerwca 2005 r., atakowana jest ich partia, a więc w istocie ich prawa są kwestionowane ze skutkami tragicznymi - ocenił Kaczyński. Tragicznymi skutkami kampanii nienawiści wobec PiS to - zdaniem prezesa PiS - katastrofa smoleńska oraz zabójstwo w Łodzi.

"Gaszenie papierosów na modlących się kobietach"

Zdaniem byłego premiera, w Polsce nie wszyscy są jednakowo chronieni przez prawo. Przypomniał obrońców krzyża, którzy byli atakowani pod Pałacem Prezydenckim i których - zdaniem prezesa PiS - nie chroniła policja. - Miały miejsca przypadki gaszenia papierosów na szyjach modlących się kobiet. Miały miejsca takie fakty jak oddawanie moczu na palące się znicze - mówił.

"Gaszono papierosy na szyjach modlących się kobiet"

Jarosław Kaczyński mówił, że niektóre media i "intelektualiści w cudzysłowie" demonstrację - zorganizowaną w Warszawie pół roku po katastrofie smoleńskiej - określili mianem "faszystowskiej manifestacji". Według niego, niektórzy krytycy tej demonstracji chcieli nawet wyjść poza demokratyczne reguły. - Pan C. wyszedł poza metody demokratyczne. O co chodzi? O ten kompletny lęk przed katastrofa smoleńską, która była gigantyczną kompromitacją III RP - mówił.

Zlikwidować "Szkło kontaktowe"?

Jarosław Kaczyński podkreślił, że "przemysł nienawiści" budowali nie tylko politycy, ale i media. - Trzeba mówić o środkach masowego przekazu, o szkłach kontaktowych, o wszystkim co budowało kłamstwo i przemysł nienawiści. Jeżeli tego nie zlikwidujemy to nie ma mowy o tym, żeby Polska mogła wyglądać normalnie - uważa Kaczyński.

Prezes PiS oburzył się także, że można porównywać np. "Szkło kontaktowe" (program TVN24) z Radiem Maryja. Przyznał, że on nigdy nie słyszał antysemickich wypowiedzi w mediach ojca Rydzyka, natomiast w innych mediach słychać bezzasadne i agresywne ataki na jego partię.

"To atakowani muszą być przepraszani"

Jarosław Kaczyński nie wątpi, że istnieje w Polsce silny podział polityczny. - Czy ten podział musi prowadzić do napięć, które kończą się wystawianiem prezydenta na niebezpieczny lot, zamiast wspólnego lotu, czy do mordu? Nie musi. Ale to wymaga, że to bici i atakowani powinni być traktowanie jako ci, których należy przepraszać, a przede wszystkim przestać bić i atakować. Niestety nie widzę w najmniejszym stopniu tej tendencji - mówił.

- Nadziei niewiele, ale próbujmy zmienić Polskę - zakończył swoje wystąpienie. Zaraz po swoim wystąpieniu Jarosław Kaczyński opuścił salę plenarną nie czekając na zakończenie dyskusji sejmowej.

Informacja rządu o ataku na biuro PiS

Przed południem rząd przedstawił w Sejmie informację na temat wtorkowego ataku na biuro PiS. Uzbrojony mężczyzny zastrzelił tam asystenta europosła Janusza Wojciechowskiego Marka Rosiaka. Ciężko ranił współpracownika posła Jarosława Jagiełły Pawła Kowalskiego. Po wystąpieniu premiera Donalda Tuska i szefa MSWiA Jerzego Millera, głos w dyskusji zabrali przedstawiciele klubów i kół poselskich.

DOSTĘP PREMIUM