Tusk: Nie chodzi o rzucanie się w ramiona, ale o wzajemny szacunek

- Jesteśmy przejęci tą sytuacją. Ciężko się pracuje pod ciśnieniem agresji. Są politycy, którzy codziennie używają słów jak agent, zdrajca i morderca. To jest na granicy przemocy - mówił premier Donald Tusk. - Nie chodzi o rzucanie się w ramiona, ale o wzajemny szacunek. Ja nikogo za rękę do prezydenta nie będę prowadził - dodał premier.

Tusk: Ciężko się pracuje pod ciśnieniem agresji. Donald Tusk mówił dziś w Sejmie, że tragedia, do której doszło w biurze posła PiS w Łodzi powinna zmienić polską scenę polityczną.

- Każdy musi nad sobą popracować - powiedział premier. - To będzie długi proces. Nawet najlepsza wola nie sprawi, że wszyscy wokół się zmienią - dodał apelując do przeciwników politycznych o wzajemny szacunek.

Tusk: Nie podejmuje się zdjęcia "Szkła kontaktowego" z anteny

Skomentował też odrzucenie propozycji, jaką Bronisław Komorowski złożył dwukrotnie Jarosławowi Kaczyńskiemu - mieli spotkać się, by porozmawiać o agresji w języku polskiej klasy politycznej. Prezes PiS udział w spotkaniu wykluczył.

- Ja nikogo za rękę nie wezmę i nie będę prowadził do prezydenta - stwierdził Donald Tusk - Każdy powinien budować elementarną nić porozumienia.Ciężko się pracuje pod ciśnieniem agresji. Są politycy, którzy codziennie mówiąc o mnie używają słów jak agent, zdrajca i morderca. To jest na granicy przemocy. Będziemy podejmować próby, żeby ten ogień wygasł. Może się uda. Jak nie dziś, to jutro. Nie jutro, to pojutrze - stwierdził premier.

We wtorek Ryszard C. zaatakował biuro posła PiS w Łodzi. Zastrzelił jednego człowieka. Drugiego ciężko ranił nożem.

Prawo i Sprawiedliwość w kilkadziesiąt minut po ataku nazwało go "mordem politycznym" i za moralnego winowajcę uznało Donalda Tuska i Platformę Obywatelską.

DOSTĘP PREMIUM