Olejniczak w TOK FM: "Nie będę przepraszał. To nie ma sensu"

- Ja nie będę dzisiaj nikogo przepraszał. W tym przepraszaniu nie ma żadnego sensu - mówił w Poranku TOK FM Wojciech Olejniczak, eurodeputowany SLD, kandydat na prezydenta Warszawy. - Sens w działaniu politycznym jest tylko wtedy, kiedy mówimy o poważnych sprawach, które dotyczą bezpośrednio ludzi - dodał.

Gość Jacka Żakowskiego w Poranku Radia TOK FM skrytykował propozycję spotkania ze strony Bronisława Komorowskiego. Stwierdził, że on sam nie zamierza nikogo przepraszać, bo to "nie ma żadnego sensu".

"Spotkanie, żeby napić się kawy i poprzepraszać? Bez sensu"

Zdaniem Olejniczaka spotkanie, jakie wczoraj próbował zorganizować prezydent , miałoby sens wtedy, gdyby liderów partii zaproszono w celu omówienia konkretnych projektów i propozycji.

- Sens w działaniu politycznym jest tylko wtedy, kiedy mówimy o poważnych sprawach, które dotyczą bezpośrednio ludzi. Czyli jak prezydent zaprasza liderów różnych partii politycznych, to ja bym oczekiwał, że zaprasza w danym temacie. Że jest do omówienia reforma służby zdrowia, sprawy Warszawy, sprawy związane z prezydencją w Unii Europejskiej. Gdyby tak został wyznaczony kalendarz spotkań, to ma to sens. A żeby przyjść, napić się kawy, poprzepraszać się i za chwilę postępować tak samo? - pytał Olejniczak. - Gdyby marszałek Sejmu dopilnował, że jest debata w Sejmie jest poświęcona tym istotnym sprawom, to politycy byliby oceniani przez ten pryzmat - podkreślił.

Zdaniem eurodeputowanego istota, waga i efekt takich spotkań, jak wczorajsze z prezydentem, jest tylko wtedy, kiedy nie robi się tego "dla publiczności, czyli mediów, reporterów, kamer". - Czyli ja bym oczekiwał, że polityk polityka zaprasza tak, jak zaprasza się kolegę. Nie robi się tego tak, że wyznacza się spotkanie na godzinę 12 i niech przyjedzie ten czy inny - mówił Olejniczak.

- Jeżeli dzisiaj najmodniejszym słowem w polskiej polityce ma być "przepraszam", to ja dziękuję. Ale zgadzam się z Donaldem Tuskiem - trzeba uzmysłowić sobie, że to trochę fałszywe. Rozmawiajmy o tematach, które dzielą polityków, ale nie wzbudzają agresji - twierdził kandydat na prezydenta Warszawy. I dodał: - Nie słyszałem, żeby dochodziło do aktów agresji w stosunku do polityków, którzy uczestniczą w debacie merytorycznej. Celem pana z Łodzi była przypadkowa osoba, ale agresja została wywołana nie w sposób przypadkowy.

"Wolę rozmowę o samorządach"

- Jeśli mamy wybory samorządowe za cztery tygodnie, to ja się będę upierał, żeby rozmawiać o samorządach - apelował Olejniczak. - Trzeba rozmawiać o korkach, o rozwiązaniach, o Centrum Ratownictwa Medycznego w Warszawie. Czy będzie agresja jak o tym będziemy rozmawiać? Nie będzie - zastrzegł. I dodał: - Zgadzam się z red. Milewicz, która pisze dzisiaj w "Gazecie Wyborczej" , że polska polityka zeszła na psy, m.in. dlatego, że mamy do wyboru tych, którzy są na pierwszych miejscach list wyborczych. Fachowość osób, które przychodzą do polityki jest różna. Jeżeli za coś chciałby przepraszać Bronisław Komorowski, czy Donald Tusk, czy ja, to właśnie za to. Za to, że nie potrafimy swoim kolegom w interesie politycznym powiedzieć: przepraszam bardzo, pozwólmy, żeby był ktoś na tym miejscu, kto ma szerszy punkt widzenia. Ktoś, kto w sprawach istotnych nam odpowie jak gospodarować pieniądzem. Takiej refleksji brakuje w Sejmie - podkreślił Olejniczak.

- Jarosław Kaczyński w tej swojej agresji dąży do władzy. Co by chciał w niej osiągnąć? Zemścić się na Tusku. Czy to jest idea funkcjonowania w polityce? - pytał gość Poranka TOK FM. Argumentował: - Show w Parlamencie Europejskim może trwać pięć minut i to tylko raz, na rozpoczęcie sesji. Później nikt sobie nie pozwoli na to, żeby mówić nie na temat. Każdy się zastanawia, jak przekonać innych posłów do swoich racji. I to są braki w polskim wydaniu.

- Czy takie emocje jak podczas wczorajszej debaty w Sejmie są do wyobrażenia, gdy będzie rozmowa o ubezpieczeniach zdrowotnych? - dopytywał Jacek Żakowski. - To jest problem. Obawiam się, że nie będzie takich emocji i nie będzie takiej chęci poznania szczegółów - odpowiadał Olejniczak. - Wczoraj o wydarzenie łódzkie pytano szczegółowo. Nawet o sprawy techniczne. Ja bym chciał, żeby tak szczegółowe pytania padały podczas wyborów samorządowych - podsumował eurodeputowany.

DOSTĘP PREMIUM