Biura poselskie PiS pod ochroną. Zalecenie władz

Monitoring, alarmy połączone prosto z policją, a nawet ochroniarze pojawią się we wszystkich biurach Prawa i Sprawiedliwości. Posłowie w ten sposób zwiększają własną ochronę i swoich współpracowników po tragicznych wydarzeniach w Łodzi.

Zabezpieczyć poselskie biura ma każdy poseł PiS bez wyjątku. Zalecenie wydały władze klubu. - Nie możemy przecież czekać, aż marszałek Sejmu weźmie się do roboty i zapewni nam i naszym pracownikom bezpieczeństwo - wyjaśnia w rozmowie z TOK FM posłanka Beata Kempa.

Alarm, monitoring, ochroniarze...

Posłowie już na tym posiedzeniu Sejmu przedyskutowali we własnym gronie, co mogą zrobić samemu, by ta ochrona była większa. Jak się dowiadujemy wspólnie postanowili, że w ich poselskich biurach każdy we własnym zakresie zainstaluje monitoring lub alarm. Gdzieniegdzie do ochrony zaangażowani zostaną nawet ochroniarze.

- Ja postanowiłam zamontować w swoim biurze poselskim taki specjalny alarm połączony z policją. Spowoduje on, że w sytuacji zagrożenia po jego wciśnięciu dyżurny na policji będzie miał sygnał, że coś złego dzieje się w moim biurze. Nie będzie trzeba wykonywać żadnych telefonów, co skraca procedurę wezwania - zauważa Beata Kempa.

Skonsultowała to rozwiązanie już ze odpowiednim miejskim komendantem policji. Oszacowała też koszt takiego zabezpieczenia. Jej zdaniem alarm kosztować ją będzie zaledwie 200 złotych.

"Potrzeba systemowego rozwiązania"

- Jednak te zabezpieczenia to za mało - uważa Kempa. W rozmowie z TOK FM postuluje, aby marszałek Sejmu wraz z klubami parlamentarnymi wypracował systemowe rozwiązanie zwiększające bezpieczeństwo we wszystkich biurach poselskich. - Szefowie klubów doskonale są zorientowani, w których miejscach w kraju posłowie z ich partii są najbardziej zagrożeni. Bezpieczeństwo, zdrowie i życie nasze i naszych pracowników jest najważniejsze - dodaje posłanka PiS.

DOSTĘP PREMIUM