Komorowski, Tusk i Schetyna złożyli kwiaty przed biurem PiS w Łodzi

- Kto podnosi rękę na brata jest godny potępienia - powiedział Bronisław Komorowski przed biurem PiS w Łodzi, gdzie we wtorek doszło do zabójstwa działacza Prawa i Sprawiedliwości Marka Rosiaka. Prezydent wraz z premierem Donaldem Tuskiem i marszałkiem Grzegorzem Schetyną złożyli kwiaty przed biurem.

8.89MB

Tuż po godzinie 8.00 prezydent Bronisław Komorowski, premier Donald Tusk i marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna przyjechali do Łodzi pod zamkniętą jeszcze o tej porze siedzibę miejscowego oddziału Prawa i Sprawiedliwości. Na chodniku przed biurem PiS, gdzie we wtorek został zastrzelony działacz tej partii Marek Rosiak, Bronisław Komorowski i Donald Tusk złożyli kwiaty i przez chwilę modlili się. Politycy zapalili też znicze.

- Jesteśmy tutaj dzisiaj razem, bo choć państwo polskie pracuje normalnie, wiele rzeczy się dzieje, trzeba w tym miejscu pochylić głowy. Trzeba w tym miejscu pokazać to, że mimo wszystkich różnic, Polacy są sobie braćmi - powiedział. Podkreślił, że w rodzinach "bywają spory, bywają kłótnie, ale poczucie więzi braterskiej jest czymś niesłychanie ważnym".

"Kto podnosi rękę na brata jest godny potępienia"

- Każdy, kto podnosi rękę na brata, każdy kto przelewa braterską krew, jest godny potępienia. Nawet jeśli jest to szaleniec, ale jeśli gdzieś w jego szalonej głowie mieszały się motywy niezrozumiałe dla nas, z jakimiś poglądami, nienawiścią o podłożu politycznym, trzeba mówić o tej zbrodni jako bratobójczej - oświadczył Komorowski. Dodał, że wraz z premierem i marszałkiem Sejmu chcieli pokazać, że "w obliczu bratobójczej zbrodni są z tymi, którzy stali się jej ofiarą".

"Chylimy głowę przed dramatem człowieka"

- Chcieliśmy jednocześnie zapowiedzieć, że jako państwo polskie, jako osoby wypełniające obowiązki władzy w państwie polskim, będziemy dbali o to, aby nienawiść nie przysłoniła tego, co jest istotą trwania społeczeństwa i narodu, a więc właśnie poczucia więzi braterskich - mówił dalej prezydent. - Chylimy głowę przed dramatem człowieka - dodał Bronisław Komorowski. Prezydent wyraził współczucie dla rodziny ofiary i zapowiedział, że władze zrobią "wszystko, aby nienawiść nie psuła serc Polaków".

5.98MB

Morderstwo działacza PiS w Łodzi

Przypomnijmy - we wtorek przed południem do łódzkiej siedziby PiS wtargnął 62-letni Ryszard C. Mężczyzna otworzył ogień do znajdujących się tam osób. Zastrzelił Marka Rosiaka, męża b. wiceprezydent Łodzi i asystenta europosła Janusza Wojciechowskiego. Później były taksówkarz, cinkciarz i informator milicji usiłował zastrzelić 39-letniego asystenta posła Jagiełły - Pawła Kowalskiego. Chybił i ruszył na niego z paralizatorem i ranił nożem. Paweł Kowalski został ranny. Przebywający obecnie w areszcie zamachowiec tuż po ataku krzyczał, że chciał zabić Jarosława Kaczyńskiego. Według ustaleń "Gazety Wyborczej" Ryszard C. miał też listę nazwisk kolejnych polityków, którzy najprawdopodobniej mieli się stać jego celem. Na liście były m.in. nazwiska Zbigniewa Ziobry i Jacka Kurskiego. Prokuratura przedstawiła 62-latkowi zarzuty zabójstwa i usiłowania zabójstwa z użyciem broni palnej. Grozi mu dożywocie.

Przeciw agresji w polityce

Łódzkie zabójstwo wywołało falę komentarzy dotyczących temperatury politycznego sporu w kraju i brutalnego języka, jakiego politycy używają w sporach. W tej sprawie Bronisław Komorowski spotykał się w piątek z premierem Donaldem Tuskiem, marszałkiem Sejmu Grzegorzem Schetyną, szefami SLD i PSL Grzegorzem Napieralskim i Waldemarem Pawlakiem oraz z przewodniczącymi klubów parlamentarnych PO, PiS i PSL. Zaproponował rozszerzenie zakresu obowiązków rzeczników dyscypliny klubowej o sprawy dotyczące "dyscypliny słowa". Proponował też uczczenie pamięci zabitego Marka Rosiaka "ponad podziałami". W ramach działań skierowanych przeciwko agresji w polityce prezydent spotka się też z KRRiT, Radą Etyki Mediów oraz przedstawicielami organizacji pozarządowych, Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich i Stowarzyszenia Dziennikarzy RP.

DOSTĘP PREMIUM