Ziobro: Do morderstwa w Łodzi doprowadziła "kampania obelg"

Morderca - mówił Zbigniew Ziobro - znał tylko medialne wizerunki działaczy PiS. - My nie mamy mediów, nie mamy większości w mediach i nie mamy możliwości, aby odkłamywać ten zakłamywany obraz - powiedział Ziobro. - Ta kampania obelg, która była jakże długo i systematycznie prowadzona także przeciwko ś.p. prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu, przynosi swoje straszne owoce, śmierć - dodał wiceszef Prawa i Sprawiedliwości na konwencji partii w Krakowie.

Poseł z Lublina wzywał do zastrzelenia Kaczyńskiego

Ziobro stwierdził - zaznaczając, że nie wymieni nazwiska polityka o którym mówi - że jeszcze niedawno poseł z Lublina i do niedawna wiceszef klubu parlamentarnego partii rządzącej, wzywał do zastrzelenia Jarosława Kaczyńskiego. "Mówił to bez cienia wstydu" - powiedział Ziobro. Dodał, że nadal nie widać u tego polityka i wśród wielu jego kolegów wstydu ani zastanowienia. - Nie ma szczerego bicia się we własne piersi, ale chęć bicia w piersi cudze - powiedział wiceprezes PiS.

Nie możemy odkłamać kłamstw, bo nie mamy mediów

Podkreślił, że zabójca Marka Rosiaka nie znał polityków PiS, nie spotkał Jarosława Kaczyńskiego ani Jacka Kurskiego, a Rosiak zginął, bo w biurze PiS nie było akurat nikogo bardziej znanego. Morderca - jak mówił Ziobro - znał tylko medialne wizerunki działaczy PiS. - My nie mamy mediów, nie mamy większości w mediach i nie mamy możliwości, aby odkłamywać ten zakłamywany obraz - powiedział Ziobro.

- Ta skala narastającej agresji, kampania obelg, która była jakże długo i systematycznie prowadzona także przeciwko ś.p. prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu, przynosi swoje straszne owoce, śmierć - mówił Ziobro. - Mam nadzieję, że to straszne wydarzenie przyniesie otrzeźwienie, doprowadzi do szczerych wniosków, a nie tylko pustych gestów, za którymi nie będzie szła prawdziwa wola zmiany - powiedział Ziobro.

Dodał, że wiele osób stara się zapominać i rozmywać, że było to biuro konkretnej partii.

"Nie pozwólmy się zakrzyczeć"

- Nie możemy dać się zastraszyć, nie możemy ulec przemocy. Musimy się spotykać" - mówił Ziobro. "Ale musimy też pamiętać, kto doprowadził do takiej skali agresji, aprobaty dla przemocy w polityce, przemocy słownej, od której już krok do przemocy fizycznej - powiedział Ziobro. - Nie damy się zakrzyczeć i nie pozwolimy tego zakłamać, kto zginął i dlaczego - podkreślił.

"Katastrofy by nie było, gdyby..."

Ziobro nawiązał też do katastrofy smoleńskiej. "Być może tej tragedii by nie było, gdyby nie rozgrywanie polityczne pana prezydenta z jednej strony przez premiera Putina, z drugiej strony przez polskiego premiera" - mówił.

- Być może, gdyby się stało tak, jak powinno, że polski prezydent, polski premier wspólnie z premierem Rosji jednocześnie pojawili się razem w Katyniu, być może ta tragedia nie miałaby miejsca, raczej na pewno nie miałaby miejsca - stwierdził.

Ziobro pod ochroną

Zbigniew Ziobro, wiceprezes PiS i były minister sprawiedliwości pojawił się na małopolskiej konwencji Prawa i Sprawiedliwości w towarzystwie funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu. Jeszcze w piątek się wahał, czy ochronę przyjąć.

W piątek z europarlamentarzystami Jackiem Kurskim i Zbigniewem Ziobro spotkał się gen. Marian Janicki, szef Biura Ochrony Rządu. Obaj mieli być na liście ofiar Ryszarda C., który we wtorek wtargnął do biura PiS w Łodzi i zabił jednego człowieka, a drugiego ciężko poranił.

Kurski ochronę przyjął od razu, Ziobro powiedział, że musi się zastanowić, "ponieważ ceni sobie swoją prywatność". -

Ziobro powiedział, że sobotę ponownie rozmawiał z gen. Janickim, któremu powiedział, że nie chce korzystać z ochrony BOR. - Ponieważ podejrzewam, że ta decyzja jest dyktowana przesłankami natury politycznej, polityki prewencyjnej - mówił Ziobro.

Jak dodał, "pan generał w sposób stanowczy stwierdził, że daje mi słowo oficera, że nie ma to nic wspólnego z polityką, tylko że sprawa jest bardzo poważna, niebezpieczeństwo jest realne i rzeczywiste".

- W poczuciu odpowiedzialności za bezpieczeństwo współpracowników i osób trzecich, z którymi się spotykam w miejscach publicznych, jak dzisiaj na konwencji, postanowiłem podporządkować się decyzji ministra spraw wewnętrznych i administracji pana Jerzego Millera, na czas, który wedle służb jest niezbędny, aby to bezpieczeństwo było monitorowane - powiedział Ziobro.

Powiedział, że gdy był prokuratorem generalnym wielokrotnie otrzymywał pogróżki - telefony i sms-y - ale "regularnie je bagatelizował, by nie dać się sprowadzić do szaleństwa".

DOSTĘP PREMIUM