Jakubiak: boję się spotkania polityków na pogrzebie

- Nikt nie wierzy w zbiorowy akt ekspiacji - mówiła w programie ?Kropka nad i? Elżbieta Jakubiak. Była szefowa gabinetu prezydenta Lecha Kaczyńskiego nie wierzy, że udział polityków wszystkich opcji w pogrzebie zamordowanego działacza PiS Marka Rosiaka zaowocuje pokojem w polskiej polityce. I obarcza prezydenta Bronisława Komorowskiego polityczną odpowiedzialnością za tragedię w Smoleńsku.

Prezydent i Jarosław Kaczyński przyjadą na pogrzeb zabitego działacza PiS

- Boję się spotkania polityków i światów ze sobą bardzo skłóconych - mówiła o nadchodzącym pogrzebie łódzkiego działacza PiS Elżbieta Jakubiak. Dodała jednak, że "prezydent ma prawo być tam, gdzie chce". Jak stwierdziła, "każdy, kto ma poczucie winy wobec nas, może się podpisać pod naszą deklaracją" (chodzi o tzw. deklarację łódzką PiS, nawołującą do wyeliminowania agresji z polityki). Zaznaczyła jednocześnie, że trudno, żeby członkowie PiS sami sobie "wystawiali rachunek i podpisywali się pod własnymi winami". - Ja mam takie poczucie, że mam za co winić kolegów - przyznała jednocześnie.

Przyznała również, że w dniu wyborów zapowiedziała prezydenturę Bronisława Komorowskiego jako "prezydenturę chaosu", choć przypomniała, "jakie były okoliczności", a odnosząc się do zachowania Stefana Niesiołowskiego stwierdziła że wicemarszałek Sejmu "powinien być w innym miejscu na tym świecie", a na pewno nie w polityce.

Komorowski jest odpowiedzialny za Smoleńsk

- Nie rozumiem, dlaczego państwo nie widzą odpowiedzialności [Komorowskiego za katastrofę smoleńską]. Według niej to politycy - niezależnie od przynależności partyjnej - są odpowiedzialni za stan państwa. - A tym państwem rządzą dziś konkretni politycy - oświadczyła Jakubiak. - Miałam wrażenie, że wszyscy chcieli nam powiedzieć po katastrofie, że w państwie jest pięknie - stwierdziła. I dodała, że "PiS rozpoczął wojnę ze złym państwem i ze złymi praktykami w państwie i brakiem szacunku do państwa, z judzeniem i nienawiścią". Według Jakubiak żarty i lekceważenie prezydenta Lecha Kaczyńskiego "ośmieliły ludzi, żeby nie dopilnować tego, czego mieli dopilnować" - mówiła przypominając słowa Bronisława Komorowskiego "jaki prezydent, taki zamach". Według Jakubiak komentarz Komorowskiego nie ma związku z tym, że polski prezydent czekał na swoją kolej, kiedy za zamkniętymi drzwiami prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili układał się z Nicolasem Sarkozym.

"Pamiętam, jak nawoływano do impeachmentu Kaczyńskiego"

- Nie słyszałam, by ktoś nawoływał do impeachmentu [Bronisława Komorowskiego] - stwierdziła Jakubiak. Kiedy Monika Olejnik przypomniała jej, że poseł PiS Mariusz Błaszczak domagał się od Bronisława Komorowskiego podania się do dymisji, odparła, że pamięta, jak Platforma Obywatelska nawoływała do impeachmentu Lecha Kaczyńskiego. Zapytana o transparenty przed Pałacem Prezydenckim, na których prezydenta Komorowskiego nazwano Ruskiem, zirytowana odparła, że nie lubi takiej formy programów telewizyjnych, w której ona "musi bronić PiSu, a pani (Monika Olejnik) Platformy Obywatelskiej". - Ja wiem, że między nami a PO było bardzo dużo złego, wiem, że sama powiedziałam o jedno słowo za dużo, wiem, że np. źle obchodziłam się z ś.p. posłem Karpiniukiem - i mam odwagę się do tego przyznać - stwierdziła Jakubiak. - W każdym programie telewizyjnym musimy się bronić. A minister Miller nie musiał się bronić - przypomniała niedawną rozmowę szefa MSWiA w TVN. - Nie możemy być grupą broniącą się - stwierdziła była szefowa gabinetu Lecha Kaczyńskiego.

"Gdzie jest premier mojego państwa?"

- Gdzie jest premier mojego państwa, który powinien nas informować o przebiegu śledztwa? - pytała Jakubiak. Zakwestionowała reguły, w myśl których "premier nie może znać postępów śledztwa w sprawie śmierci głowy państwa". Dodała, że każdy ma prawo do informacji i skrytykowała przebieg smoleńskiego śledztwa. - Jeśli się mówi, że ziemia została już wybrana na metr, to może trzeba ją było wybrać na 3 metry, na 5 metrów - dodała Jakubiak. Według niej to premier Tusk powinien wziąć odpowiedzialność za przebieg śledztwa i informowanie o nim opinii publicznej.

- Szczerość polega na tym, że warto porozmawiać o tym, jakich starań należy dołożyć, by wyjaśnić tę katastrofę - oświadczyła Jakubiak. - A lider opozycji i lider rządzącej partii nigdy nie rozmawiali o tym - dodała. Stwierdziła też, że zaproszenia Komorowskiego dla Kaczyńskiego "były takie, że nikt nie oczekiwał tej wizyty". - Ręce można podać, ale to nie zmienia świata, ani życia - skomentowała.

- Jak się chce, tylko obie strony muszą chcieć, to jest możliwe. Ja nie widzę, żeby gest prezydenta był szczery - odpowiedziała Jakubiak. Według niej Jarosław Kaczyński po prostu nie odpowiedział na nieszczery gest - i to było szczere z jego strony.

"Czy prezydent przyszedł po krzyż?"

- To nie PiS i Jarosław Kaczyński są wszystkiemu winni - podkreślała Jakubiak. - Gospodarzem miejsca, gdzie stał krzyż, byli prezydent i miejscowy biskup - przypomniała. I dodała, że chodziła przed Pałac Prezydencki często, ale agresji wśród "obrońców krzyża" nie widziała. - Czy w Polsce przeszkadzają ludzie modlący? Czy przyszedł prezydent po krzyż? Czy zaprosił tych ludzi do pałacu? - pytała.

DOSTĘP PREMIUM