Szydło w TOK FM: "Nierzetelne informacje ws. tragedii smoleńskiej". A akta? "Nie czytałam..."

- To, co jest istotą całej dzisiejszej sytuacji i tego, co dzieje się na scenie politycznej, jest język nienawiści. Trzeba z tym skończyć - mówiła w Poranku TOK FM Beata Szydło, wiceprzewodnicząca Prawa i Sprawiedliwości.

- Od kwietnia tego roku wydarzyło się tak dużo złych rzeczy w życiu politycznym, że potrzebna jest nad tym refleksja - mówiła w Poranku TOK FM Beata Szydło z Prawa i Sprawiedliwości.

- Jarosław Kaczyński powiedział, że Bronisław Komorowski powinien przeprosić za decyzje które kosztowały ludzkie życie. Jakie to decyzje? - pytała swojego gościa Dominika Wielowieyska. - Nie znam tej wypowiedzi i jej kontekstu - odpowiedziała Szydło. Jednak dodała: - Kiedy 10 kwietnia miała lecieć delegacja do Smoleńska, to był tydzień, kiedy trwało posiedzenie sejmowe. W piątek przed wylotem mieliśmy jeszcze głosowania w Sejmie. Wtedy Marek Kuchciński zwrócił się do ówczesnego marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego z prośbą o przesunięcie głosowań na czwartek wieczór. To nie zostało uwzględnione. Być może gdyby te głosowania były w czwartek wieczorem, to część osób, które leciało samolotem do Smoleńska, pojechałaby wcześniej pociągiem - spekulowała wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości.

"Informacje ws. katastrofy smoleńskiej nierzetelne"

Beata Szydło odniosła się do postępów w badaniu przyczyn katastrofy lotniczej, w której w kwietniu tego roku zginął prezydent Kaczyński. - Ślepą uliczką jest to, co dzieje się z wyjaśnianiem przyczyn tragedii smoleńskiej. Jest coraz więcej wątpliwości, nie posuwamy się do przodu - mówiła. - Kłótnie rządzących dowodzą, że jest kłopot, że nie potrafimy tego wyjaśnić, a pomimo upływu czasu nie poruszamy się naprzód. Stoimy w kącie i czekamy na to, jakie informacje uzyskamy od strony rosyjskiej. Ale to nie są informacje rzetelne i obrazujące rzeczywiste przyczyny tragedii - zastrzegła Szydło.

- A jest pani pewna, że to są nierzetelne informacje? Czytała pani akta? - dopytywała Dominika Wielowieyska. - Nie, nie czytałam - odpowiedziała wiceprezes PiS. - Mogę sądzić po tych sprzecznych doniesieniach, po wypowiedziach Edmunda Klicha, ministra Millera. Ja bym sobie to wyobrażała, jako obywatelka, że mój rząd stanie na wysokości zadania i wykaże w sprawie dochodzenia przyczyn katastrofy smoleńskiej dużo więcej pieczołowitości - dodała.

Socjotechnika nienawiści? "Zaproszenie do Pałacu Prezydenckiego"

A przykłady socjotechniki nienawiści, do zaprzestania których wzywa Prawo i Sprawiedliwość? - Ja nie chcę wskazywać konkretnych przykładów i konkretnych osób, ale możemy rozmawiać o tym, że rzeczywiście taka socjotechnika w życiu politycznym króluje od dłuższego czasu - mówiła Szydło.

- Pierwszy z brzegu przykład: chociażby to, jak prezydent Komorowski zareagował na tragedię łódzką - te próby teatralizacji rozmów dotyczących zgody, porozumienia, zapraszanie do Pałacu Prezydenckiego - wymieniała wiceprezes PiS. - Gdyby te zaproszenia były szczere i miało coś z nich wynikać, to powinno się to odbywać w inny sposób. Nie przypuszczam, żeby na półgodzinnych rozmowach można było coś osiągnąć. To był teatr, który się rozegrał i był niezbyt fortunnie przygotowany. Zresztą chyba nawet politycy PO byli nieco skonfundowani. Tym bardziej, że prezydent Komorowski tym "eksperymentem" niespecjalnie wzbudził akceptację w swoim obozie politycznym - podsumowała Beata Szydło.

DOSTĘP PREMIUM