"Balcerowicz prezentuje punkt widzenia OFE, Boni budżetu, a PiS - Polaków"

- Trzeba pomagać osobom, które mają problemy finansowe. To może opłacić się państwu - mówiła w Poranku TOK FM Beata Szydło, wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości. Skrytykowała rząd Donalda Tuska za spóźnione i nagłe reformy oraz zaniedbanie budżetu państwa.

Wczoraj na konferencji prasowej prof. Leszek Balcerowicz, były minister finansów i były prezes NBP, skrytykował rząd za propozycje zmian w systemie emerytalnym. Jego zdaniem rządowy plan cięcia składki do OFE spowolni wzrost gospodarczy kraju i obniży przyszłe emerytury.

- Ja się nie dziwię, że Balcerowicz tak ostro potraktował rząd - oceniła wczorajsze wystąpienie byłego prezesa NBP Beata Szydło. - Profesor cieszy się cały czas dużym zaufaniem Polaków, więc trudno powiedzieć, czy będzie odebrany po tym wystąpieniu jako "ten zły, który atakuje rząd Donalda Tuska". Ja jestem osobiście trochę rozczarowana wystąpieniem profesora Balcerowicza, ponieważ myślałam, że będzie krytykował za całość dokonań ministra Rostowskiego i tej ekipy, natomiast on skoncentrował się tylko i wyłącznie na pomyśle dotyczącym emerytur. Pomyśle fatalnym - podkreśliła wiceprezes PiS.

Dodała, że Prawo i Sprawiedliwość złożyło własny projekt ustawy reformującej system emerytalny, w którym przynależność do OFE będzie dowolna. - Profesor Balcerowicz prezentuje punkt widzenia OFE, minister Boni punkt widzenia budżetu, a Prawo i Sprawiedliwość punkt widzenia Polaków. Więc wybierajmy - zaapelowała Szydło. - A budżet nie jest polską sprawą? - dopytywał Jan Wróbel. - Rząd nie troszczył się o budżet przez ostatnie lata, narobił w nim bardzo dużo złego, a teraz mówi: teraz wy - Polacy - zapłaćcie za to - odpowiedziała posłanka.

Rząd powinien dać po 600 zł rekompensaty

Partia Jarosława Kaczyńskiego zaproponowała wczoraj wprowadzenie "dodatku drożyźnianego" - jednorazowej zapomogi, mającej uchronić emerytów, rencistów i najbiedniejsze rodziny wychowujące dzieci przed skutkami podwyżek cen. - Dotyczy to pomocy dla osób, które są w najtrudniejszej sytuacji ekonomiczne, dla których po podwyżkach VAT i wzroście innych cen, np. paliw, trudno te bieżące koszty utrzymania pogodzić - opisywała projekt Beata Szydło. Rodziny wychowujące dzieci miałyby dostać po 600 zł na każde dziecko, natomiast emeryci i renciści od 250 do 700 złotych. Prawdo do takiej pomocy mieliby ci, których dochód na osobę w rodzinie nie przekracza 1080 zł, w przypadku emerytów - 800 zł.

- Wskazujemy jednocześnie źródło finansowania naszych pomysłów - zaznaczyła Szydło. - Złożyliśmy w ubiegłym roku projekt ustawy o podatku bankowym. Jego założenie było wówczas takie, że powinien być wprowadzony zamiast podwyżki VAT. Jednak gdyby w tej chwili ten podatek mógł być wprowadzony, to pojawiły by się środki, żeby pomóc osobom w najgorszej sytuacji finansowej przetrwać ten poważny kryzys, który się pojawia. Z drugiej strony myślimy też o tym, żeby nie doprowadzić do pojawiającego się rozwarstwienia społecznego - podkreśliła posłanka.

Czy wprowadzenie podatku bankowego wpłynie na inflację? - W projekcie ustawy o podatku bankowym wskazaliśmy, jak taki podatek miałby funkcjonować. Przy takiej konstrukcji podatku jego oddziaływanie na wzrost cen raczej nie byłoby znaczące. Tym bardziej, że zakładamy również, że mechanizmy rynkowe byłyby na tyle skuteczne, że banki nie musiałyby przerzucać kosztów na klienta - mówiła wiceprezes PiS. - Mamy jednak pogłębiającą się grupę rodzin, które sobie kiepsko radzą. Jeżeli mówi się, że blisko 60 proc. rodzin ma problemy czy to ze spłatą swoich zobowiązań, a z drugiej strony pogłębia się liczba osób, które nie są w stanie spłacać swoich kredytów, to my w odpowiedzi na to złożyliśmy również projekt ustawy o upadłości konsumenckiej. To jest dobry projekt, ponieważ on zakłada, żeby traktować upadłość konsumencką jako z jednej strony zabezpieczenie wierzycieli, z drugiej danie szansy tym osobom, które z różnych powodów popadły w kłopoty finansowe i jednak, żeby mogły zacząć normalnie funkcjonować - mówiła Szydło.

Podkreśliła też, że dobrze by było, aby pakiet ustaw społecznych przygotowanych przez PiS był rozpatrywany w całości. - Chcemy, żeby te najsłabsze ekonomicznie grupy społeczne nie miały pogłębiających się problemów i żebyśmy nie musieli znajdywać ich w grupie, która potrzebuje możliwości upadku konsumenckiego - mówiła wiceprezes PiS. Dodała, że ten plan jest przygotowany, ponieważ "nie można przechodzić obojętnie wokół osób, które są w trudnej sytuacji".

- Mamy w kraju dużą grupę osób, których dochody miesięczne są rzędu kilkuset złotych - stwierdziła Szydło. - Obowiązkiem państwa jest jakaś reakcja - dodała. Jej zdaniem działania pomocowe państwa mogą mu się opłacić - osoby z problemami finansowymi trafią z nimi do ośrodków pomocy społecznej, gdzie otrzymują zasiłki.

DOSTĘP PREMIUM