L. Miller w TOK FM: "PiS stosuje kłamstwo smoleńskie. I tu nie można mieć wątpliwości"

- PiS stosuje kłamstwo smoleńskie, które ma wmówić Polakom, że na Lecha Kaczyńskiego był planowany i wykonany zamach. To bardzo niebezpieczne kłamstwo, bo ono w zamyśle autorów ma przeorać świadomość Polaków i ustalić linię podziałów na długie lata - mówił w Poranku TOK FM Leszek Miller, były premier.

Leszek Miller, były premier i szef SLD w Poranku TOK FM odniósł się do sporu o przyczyny katastrofy smoleńskiej i ocenę raportu Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego. - SLD nie może tu mieć wątpliwości - uważa Miller. - Mamy do czynienia z próbą PiS-owskiego kłamstwa smoleńskiego - podkreślił.

- To kłamstwo ma wmówić Polakom, że na Lecha Kaczyńskiego był planowany i wykonany zamach, zrealizowany przez rosyjskich kontrolerów lotów w porozumieniu z rosyjską i polską górą. To bardzo niebezpieczne kłamstwo, bo ono w zamyśle autorów ma przeorać świadomość Polaków i ustalić linię podziałów na długie lata - twierdzi były szef SLD. - W tej sprawie każda rozsądna siła polityczna musi mieć jasne stanowisko, czyli walczyć z tym kłamstwem. Tu nie może być żadnych niedopowiedzeń.

Co powinno zrobić SLD? Miller ma receptę

Miller mówiąc o sporze ws. przyczyn katastrofy Tu-154M, odniósł się do stanu polskiej lewicy. Mówił, co powinno zrobić SLD, aby zyskać stałe poparcie elektoratu.

- Aby Sojusz Lewicy Demokratycznej mógł podwyższyć swoje notowania, to powinien wejść na pole Platformy Obywatelskiej, bo tylko tam może czerpać dodatkowy elektorat - uważa Miller. Jego zdaniem teza, że jakaś partia może odebrać część elektoratu Prawu i Sprawiedliwości jest bezzasadna, ponieważ to elektorat Platformy jest tym, który głosuje przeciwko komuś, a nie z przekonania. - Ale żeby wejść na pole PO to trzeba mieć socjalliberalny program społeczno-gospodarczy. Program lewicowości kulturowej i obyczajowej i przede wszystkim wyraźną orientację prorynkową. Do tego zachęcam moich młodszych kolegów - mówił Miller.

Miller: Koalicja z PiS-em to samobójstwo

"Jeśli chce się spełniać lewicowe marzenia, trzeba najpierw dać szanse gospodarce"

- Gdyby w społeczeństwie ukształtowała się świadomość, że mamy pewnego rodzaju wspólnotę opozycyjną: SLD i PiS, to jest to śmiertelnie niebezpieczne dla Sojuszu - mówił były premier. Zaznaczył jednak, że w głosowaniach w Sejmie może występować pewna wspólnota między tymi partiami. - Ale nie może być wrażenia, że to programowa wspólnota - podkreślił Miller.

Dodał, że są szanse na to, aby Sojusz Lewicy Demokratycznej miał swój stały elektorat. - Sądzę, że SLD musi starać się zachować równowagę w stosunku do związków zawodowych i pracodawców. Jeśli tylko będzie uwzględniał priorytety związków zawodowych, to będzie się trzymał na poziomie 12-13 proc.

- SLD powinno poruszać się tam, gdzie PO nie ma nic do powiedzenia albo boi się cokolwiek powiedzieć. Np. w kwestii stosunku państwa do Kościoła, lewicowości kulturowej, obyczajowości. Oraz tam, gdzie PO ma dużo do powiedzenia, ale nic nie mówi. Pamiętam, co mówił szef BCC Marek Goliszewski: przedsiębiorcy są coraz bardziej rozczarowani polityką - mówił były premier. - Zastanawiają się na kogo głosować. Powinno się wejść na to słabo zagospodarowane pole i forsować własne pomysły na ożywienie gospodarki, ale oczywiście o charakterze socjalliberalnym. Z rynkiem nie ma się co spierać. Poza tym sprawna gospodarka rynkowa zarabia pieniądze na lewicową politykę społeczną. Jeśli chce się spełniać lewicowe marzenia, trzeba najpierw dać szanse gospodarce, która na to zarobi - podsumował Leszek Miller.

Miller: Sejm jest jak narkotyk

DOSTĘP PREMIUM