"Żydowska świnio, kiedy zdechniesz?". Obywatele piszą do posłów

Prośby o pomoc, wyrazy poparcia, najczęściej jednak wulgaryzmy. Obywatele piszą listy do posłów. Reporter TOK FM prześledził bogatą korespondencję parlamentarzystów. Najczęściej ludzie pisząc do Platformy Obywatelskiej, żalą się na Prawo i Sprawiedliwość, i odwrotnie. Sporo jest jednak personalnych wycieczek.

- Są wyzwiska, ktoś napisał "żydowska świnio kiedy zdechniesz?". Są i łagodniejsze nieco, nie ma o czym mówić. Psychopatami mamy się zajmować - mówi wicemarszałek Sejmu Stefan Niesiołowski z Platformy Obywatelskiej. Przyznaje jednak, że listów z wyrazami poparcia jest więcej.

Grubą teczkę z korespondencją ma też Paweł Poncyljusz z PJN: - Nie macie honoru, rozwiążcie waszą partię. Jeżeli chodzi o takie problemy obywatelskie to ich jest troszkę mniej. Widocznie nie jest czas na to - mówi poseł. - Czasami pojawiają się jakieś ludzkie historie, gdzie ktoś prosi o pomoc. Napisali do mnie pracownicy byłych pegeerów, żeby rozwiązywać ich problemy - opowiada Poncyljusz.

"Pokazują drastyczne przykłady złych rządów PO"

- Ludzie proszą nas o pomoc, "wołają na puszczy". Pokazują drastyczne przykłady złych rządów Platformy, żalą się. Takich przykładów jest dużo - mówi Adam Hofman z Prawa i Sprawiedliwości. - Są i pochwały i brzydkie słowa, jak pewnie do każdego posła. Więcej pochwał, ale brzydkie słowa też się zdarzają - dodaje poseł PiS.

- Dostałem kartkę na święta ubiegłego roku. Pani z Włocławka podpisała się jako Edyta i napisała tylko "P.S. Nie gniewam się". Zachodzę w głowę, o co ta pani się nie gniewa. Poza tym nie znam nikogo z Włocławka - śmieje się Tomasz Kalita rzecznik SLD. Jednak przy czytaniu korespondencji rzadko ma okazję do uśmiechu: - Niejednokrotnie wyborcy przelewają swoją frustrację, głównie ci skrajnie prawicowi. Podam krótki przykład: "Wy śmiecie, ch..., spiep... do swoich, skur....ny". Takich listów dostajemy sporo. Zazwyczaj nikt się pod nimi nie podpisuje - dodaje rzecznik SLD.

Ludzie listy piszą, ślą mejle...

Do klubów parlamentarnych codziennie przychodzi kilkadziesiąt listów z prośbami o interwencje, gdy obywatel chce by posłowie zajęli się jakąś sprawą. Na takie listy odpisuje się automatycznie, wykorzystując gotowy szablon. Warunkiem jest oczywiście podanie danych do korespondencji, gdyż wiele listów to anonimy. Codziennie skrzynki posłów są także zalewane mejlami od obywateli.

- Jeden nadawca codziennie zapycha nam skrzynkę mejlową tekstami o masonach i końcu świata. Często po konferencjach prasowych ludzie dzwonią do naszego biura i mówią co im się podobało, a co nie - mówi Łukasz Antkiewicz, dyrektor Biura Prasowego KP SLD. - Nie dostajemy pogróżek, dlatego nie zgłaszamy listów z wyzwiskami policji - dodaje.

Podobnie jest z parlamentarzystami innych ugrupowań. Dopóki ktoś wyraźnie nie sugeruje, że chce targnąć się na ich życie nie powiadamiają organów ścigania, listy z wyzwiskami wyrzucają do kosza.

W listopadzie zeszłego roku do biura posła Prawa i Sprawiedliwości Waldemara Andzela trafił list zawierający groźby pod adresem Jarosława Kaczyńskiego. List był napisany odręcznie i zawierał karalne groźby pod adresem prezesa PiS. Jarosław Kaczyński zastanawiał się nad złożeniem zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa, miał stawić się w prokuraturze, lecz odwołał wizytę i poprosił wyznaczenie kolejnego terminu. Ostatecznie zrezygnował ze złożenia zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa. Po incydencie przyznano mu ochronę.

Julia Pitera w TOK FM: To politycy mają chronić ludzi, a nie odwrotnie >>>

DOSTĘP PREMIUM