"Tusk przestał być pieszczoszkiem mediów" - cieszy się Kaczyński

- Ostatnie miesiące przyniosły znaczące zmiany - Donald Tusk przestał być pieszczoszkiem mediów, notowania PO systematycznie spadają, a w samej partii trwa potężny konflikt. O tym, że poparcie dla Platformy zaczęło się sypać, przekonały mnie wyniki wyborów samorządowych. Już na wieczorze wyborczym w Radomiu powiedziałem, że zaczął się schyłek PO, ale nie zostało to zauważone - mówi Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla "Gazety Polskiej".

- Wysokie poparcie dla Platformy składało się z dwóch elementów. Po pierwsze, z poparcia medialnego, a po drugie, ze wzrostu realnych dochodów w rodzinach. Od połowy zeszłej dekady polska gospodarka była rozpędzona, poziom życia wzrastał, później doszły jeszcze pożyczki Tuska i w efekcie w latach 2008-2009 wzrost poziomu życia trwał nadal, a i 2010 nie był pod tym względem zły. Dziś to się skończyło. Wyszło na jaw, jaka jest rzeczywista sytuacja, jakie jest zadłużenie. Zaczęło się pogorszenie, ale przez trzy lata nawet rząd analfabetów miałby poparcie - diagnozuje sytuację w Polsce prezes PiS.

- Co dalej? - pytają redaktorzy "Gazety Polskiej" Katarzyna Gójska-Hejke i Tomasz Sakiewicz.

- Nie ma już wzrostu stopy życiowej, obserwujemy nawet tendencję odwrotną - mówi Jarosław Kaczyński. - Ceny żywności rosną lawinowo, a płace nie. Podwyżki cen coraz bardziej będą doskwierać polskim rodzinom. To musi się przekładać na poparcie społeczne. Tusk ma też problem z drugim filarem, trzymającym dotąd popularność jego ekipy. Media mają świadomość gigantycznej skali zaniedbań tego rządu, ewidentnych klęsk. Oczywiście, nie palą się do mówienia o tym, jednak sam mechanizm konkurencji nie pozwala na totalne przemilczanie. Rynek wymusza działanie w myśl zasady, jak ja czegoś nie ogłoszę, to oddam pole innym. Tusk znalazł się w sytuacji, w której musi naruszyć interesy potężnych grup.

"Do tej pory udawało mu się unikać trudnych decyzji"

- To przede wszystkim przypadek OFE. Już widać, że działania rządu w tej sprawie nie pozostały bez reakcji. Postkomunistyczny kapitalizm jest niewydolny bez dopływu środków publicznych. Żywił się i rozwijał tylko wtedy, gdy dostawał przewagę nad innym dzięki czerpaniu pieniędzy i przywilejów z naszych kieszeni. Potrafi bronić tej przewagi bez względu na dotychczasowe sojusze. Dlatego też decyzja w sprawie przejęcia przez rząd części środków płynących do tej pory do OFE spowodowała atak na środowisko PO. Część świata finansowego wywodzącego się z dawnej nomenklatury szuka lepszego partnera w polityce. Stąd pomysły na powołanie rządu specjalistów choćby z Kwaśniewskim czy Balcerowiczem na czele - dodaje prezes PiS.

Co się stanie w Polsce po wyborach?

- Nie szukamy władzy dla władzy, bo to do niczego nie prowadzi. Koalicja miałaby sens tylko wtedy, gdyby istniała realna szansa na naprawienie sytuacji w Polsce. Patrząc na zimno, mogę powiedzieć, że tylko koalicja z częścią sypiącej się Platformy mogłaby mieć sens. W PO są ludzie, którzy głosili bliskie nam poglądy i nie angażowali się w kampanię nienawiści wobec naszego ugrupowania.

- A koalicja z PSL? - dopytują redaktorzy "Gazety Polskiej"

- Cena wysoka. A możliwości niewielkie. Przede wszystkim ogromna prorosyjskość - opowiada Kaczyński.

Wokół prezydenta Komorowskiego powstaje obóz polityczny

- Myślę, iż jest już wystarczająco dużo przesłanek, by mieć pewność, że Bronisław Komorowski przystąpił do budowy swojego zaplecza i nie będzie grał roli przybocznego Donalda Tuska. Wskazują na to choćby nominacje w Pałacu Prezydenckim. Dobieranie sobie współpracowników z grona ludzi, którzy kreowali polską rzeczywistość w latach 90., szczególnie z dawnej Unii Wolności, w połączeniu z sentymentem pana Komorowskiego do Wojskowych Służb Informacyjnych każe zachować wyjątkową czujność wobec jego ambicji politycznych.

Tsunami w Japonii w... 1923 roku. ZOBACZ ZDJĘCIA >>

DOSTĘP PREMIUM