'Symboliczna' sprawa dla Trybunału

To będzie już drugie i nie wiadomo czy ostatnie podejście sędziów do zbadania wniosku byłego Rzecznika Praw Obywatelskich Janusza Kochanowskiego. Trybunał Konstytucyjny zbada dziś kwestie konstytucyjności dekretów Rady Państwa PRL z 12 grudnia 1981 roku o wprowadzeniu stanu wojennego.

- Minęło już ponad 30 lat i myślę, że całą sprawa jest mocno nieaktualna i przestarzała - mówi konstytucjonalista prof. Marek Chmaj - Tym bardziej, że mamy wiele innych problemów, które wymagają zbadania. Gdy w 2008 roku Janusz Kochanowski kierował swój wniosek do Trybunału argumentował, że nigdy nie zbadano konstytucyjności dekretów, co powoduje, że pokrzywdzeni przez ówczesne władze mają utrudnione, a niekiedy wręcz zamknięte drogi dochodzenia swych praw.

Wniosek symboliczny, stan wojenny bezprawny

- Sam wniosek RPO miał bardziej charakter symboliczny niż realny - ocenia prof. Chmaj - W ten sposób chcemy mieć raczej pewną moralną wyższość nad osobami, które wprowadzały stan wojenny i po latach uświadomić wszystkim, że był on nielegalny.

A co do tego, zdaniem konstytucjonalisty, nie ma żadnych wątpliwości. - Wszyscy zgodnym chórem twierdzą, że badane dziś dokumenty były niekonstytucyjne. Powód? Po pierwsze Rada Państwa nie mogła wtedy wydawać dekretów, bo trwała właśnie sesja Sejmu (mogła to robić jedynie między sesjami). Po drugie - ich publikacja nastąpiła 17 czy 18 grudnia 1981 roku, a realizowane były już od 12 grudnia - wylicza.

Dwa bezpieczne wyjścia?

Trzy tygodnie temu niemal osiem godzin pełny skład sędziowski Trybunału Konstytucyjnego badał wniosek byłego Rzecznika Praw Obywatelskich. Sprawa została jednak wówczas odroczona, bez podania konkretnego powodu. Dziś też nie wiadomo czy i kiedy zostanie ogłoszony wyrok.

A sędziowie, zdaniem konstytucjonalisty, mają tak naprawdę dwie możliwości - mogą orzec o niekonstytucyjność dekretów albo odmówić rozpatrzenia sprawy. - Mogą odmówić wskazując, że te przepisy już dawno nie obowiązują i nie ma to tak naprawdę żadnego znaczenia dla poczucia sprawiedliwości - wyjaśnia prof. Marek Chmaj. Takie wyjście byłoby najłatwiejsze.

Orzeczenie niezgodności z Konstytucją natomiast otworzyłoby drogę do kwestionowania wyroków sądów stanu wojennego. - Teoretycznie tak - przyznaje profesor Chmaj - ale w praktyce musimy sobie uświadomić, że ówcześni trzydziestolatkowie dzisiaj mają już po sześćdziesiąt lat i dawne sprawy pamiętają bardzo słabo. Po drugie, co warto podkreślić, wszystkie osoby skazane z przyczyn politycznych już dawno miały możliwość wystąpienia o wznowienie postępowania. Od 20 lat wyroki te są uchylane i przyznawane są zadośćuczynienia- mówi.

A co z pokrzywdzonymi i skazanymi z przyczyn niepolitycznych? Po ewentualnym orzeczeniu TK oczywiście mogłyby wnosić o wznowienie postępowań, ale zdaniem profesora Marka Chmaja, te sprawy nie mają aż takiego dużego znaczenia dla poszczególnych osób, by jeszcze raz chciały przechodzić przez postępowanie sądowe. - Myślę, że to już bardziej element nostalgiczny i moralny, niż prawny - mówi.

Zdaniem profesora, niezależnie od tego co zdecydują sędziowie Trybunału Konstytucyjnego żyjemy dalej i wiemy swoje - że stan wojenny był wprowadzony nielegalnie.

DOSTĘP PREMIUM