Kaczyński odda władzę w partii, jak dojdzie do setki

- Sprawa krzyża i tego co się tam wyprawiało: profanacji, poniżania ludzi, obrażania kobiet, fizycznych ataków na kobiety, to jest odpowiedzialność prezydenta. To są rzeczy absolutnie niedopuszczalne. Prezydent mógł jedną decyzją to skończyć - mówi Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla radia RMF FM. Szef PiS tradycyjnie stawia też miażdżące diagnozy dotyczące III RP i zapowiada rządy w PiS do swoich setnych urodzin.

Jarosław Kaczyński znów nawiązuje do wydarzeń sprzed Pałacu Prezydenckiego. - Nie zauważyłem żadnych zaczepnych działań ze strony tych pań, bo to w większości były kobiety, które tam stały. Wiem, że potrafiono nawet przypalać je papierosami. To były rzeczy skandaliczne i to wszystko się działo obok stojących policjantów, funkcjonariuszy i innych służb. To był wielki skandal i ja liczę, że któregoś dnia on stanie się przedmiotem odpowiednich działań, że ludzie, którzy za to odpowiadają podniosą konsekwencje - powiedział Kaczyński. Dodał, że nie ma wielkich nadziei na to, że tak się stanie.

Mówi o raporcie ws. katastrofy smoleńskiej

- Ja się obawiam, że on nie będzie najlepszy. Od samego początku te wszystkie zachowania były przecież podszyte - to jest łagodne określenie - obawą przed Rosją. Przecież Donald Tusk tego nie ukrywał. Kiedy postulowaliśmy, żeby Polska zgodnie z protokołem 13. wystąpiła o przejęcie śledztwa, to przecież Donald Tusk w Sejmie powiedział, że on tego nie może zrobić, bo to byłoby źle przyjęte przez Rosję.

Wiem, jak postępowano tutaj przez cały czas, wiem, że Polska nie reagowała na zacieranie śladów, na niszczenie wraku, na to, że do tej pory nie otrzymała czarnych skrzynek, nie otrzymała ogromnej ilości dokumentów. To wszystko wiem. Zresztą sądzę, że nie warto na ten temat dyskutować, bo można oczywiście nie przyjmować faktów do wiadomości. Ale te fakty są jednoznaczne. Ten rząd ma jakieś niezrozumiałe dla mnie - nie chcę tutaj się bawić w spekulacje, obawy w tej kwestii - a ten nasz takich obaw mieć nie będzie. I to jest ta zasadnicza różnica. Nie będzie miał także obaw przed postawieniem tej sprawy na forum międzynarodowym - mówi prezes PiS.

O samej katastrofie

Jarosław Kaczyński podtrzymuje swojej zdanie, że gdyby on był premierem do katastrofy by nie doszło. Dlaczego?

- Przede wszystkim jestem zupełnie przekonany, że byłyby już inne samoloty. A to jest na pewno ważne w tej sprawie. Po drugie nie byłoby dwóch wizyt i z całą pewnością te wszystkie niepokojące wydarzenia, które miały miejsce w związku z tą wizytą, po prostu by nie nastąpiły. A było tych wydarzeń wiele. I należało z nich wyciągnąć wnioski. Niektóre z tych wydarzeń były w ogóle nieznane Kancelarii Prezydenta. Poinformowano o tym dopiero 12 kwietnia. Krótko mówiąc postępowanie w tej sprawie byłoby z całą pewnością zupełnie inne, już nie mówiąc o tym, że w żadnym razie premier Putin by mnie nie namówił do tego, żebym oddzielnie udawał się do Katynia. To było takie miejsce i taka rocznica, że tam powinni być razem prezydent i premier. Prezydent tego chciał, premier nie.

Szef PiS w wywiadzie dla RMF FM oprócz sprawy katastrofy i krzyża porusza także sprawę swojej sukcesji.

"Jak dojdę do setki..."

Kiedy prezes PiS odda władzę w partii młodszym? - Jak dojdę do 100 - odpowiada. Dodaje też, że nie zrezygnuje z kierowania partią po najbliższej ewentualnej porażce wyborczej. Dlaczego? "Bo Polskę trzeba zmienić". Prezesa nie drażnią ambicje Zbigniewa Ziobry czy Jacka Kurskiego.

- Ambicja jest z polityce rzeczą absolutnie normalną i tylko ktoś kto nie nadaje się do polityki może być drażniony przez ambicje ciągle jeszcze młodych, ale zupełnie ambitnych ludzi - mówi szef PiS.

Czy jest możliwa koalicja z SLD?

- Doświadczenie mojego pokolenia jest takie, że o żadnych związkach w SLD tego typu nie może być mowy - twierdzi Kaczyński i zaraz opowiada o koalicji, którą zawarł w 2006 roku z LPR i Samoobroną. Dostaje się Platformie. - My wtedy proponowaliśmy wybory. Gdyby PO tych wyborów chciała, to te wybory odbyłby się. To byli rzeczywiście fatalni koalicjanci i cena była bardzo wysoka, ale z drugiej strony byli bardzo, bardzo tani. SLD to jest drogi koalicjant - kończy prezes.

O ustroju Polski

- To bardzo niedobry system i należałoby go zmienić. Najlepiej, żeby on w ogóle nigdy nie powstał. Spór w gruncie rzeczy - ten główny spór w Polsce - to jest właśnie spór o to - diagnozuje prezes PiS.

- To nie chodzi o to, kto rządzi. Chodzi o to, jakie są struktury. Platforma zapowiadała w 2005 roku, że będzie to zmieniała. Przecież z jej szeregów wyszła ta idea IV RP. Pan profesor Śpiewak, który to pierwszy napisał w ten sposób, to się stało publicznie znane, bo jeszcze przedtem był Rafał Matyja, był przecież w Platformie Obywatelskiej, zmieniła zdanie, dokonała tego nagłego zwrotu i dzisiaj jest w istocie formacją w tym szerszym, społecznym i fundamentalnym tego słowa znaczeniu, broniącą właśnie tego systemu - podsumowuje Kaczyński.

O Małyszu

- Chciałbym się z nim spotkać, chciałbym mu parę rzeczy powiedzieć. Ja z nim rozmawiałem w życiu. Chyba nawet nie jeden raz. Bardzo sympatyczny człowiek. Wiem, że rozmawiał z nim też kilkakrotnie mój świętej pamięci brat, też mówił o nim jako o człowieku bardzo sympatycznym i takim, z którym się jakby łatwo rozmawia, zupełnie niezdemoralizowanym przez te ogromne sukcesy sportowe. Właśnie dlatego chciałbym porozmawiać, bo wydaje mi się, że byłbym w stanie kilka spraw mu wyjaśnić - mówi prezes PiS.

DOSTĘP PREMIUM