Kaczyński: Nie liczę, że będę miał w mediach tak luksusową sytuację jak Tusk

PRZEGLĄD PRASY. Jarosław Kaczyński mówi w wywiadzie dla "Wprost" m.in. o tym, skąd bierze się jego ostatnia aktywność w mediach, co zmieni jeżeli dojdzie do władzy oraz tłumaczy się z "łże-elit" i "wykształciuchów". - Wmówieniem dziennikarzy było to, że ja albo PiS kiedykolwiek byliśmy monotematyczni - dodaje prezes Prawa i Sprawiedliwości.

Kaczyński w rozmowie z Renatą Kim i Tomaszem Machałą we "Wprost" tłumaczy, czemu zdecydował się na aktywność w mediach, które do tej pory omijał. - Trzeba rozmawiać wszędzie tam, gdzie może to jakoś dotrzeć do opinii publicznej. Nie liczę, że kiedykolwiek będę miał w mediach tak luksusową sytuację jak Donald Tusk - mówi prezes Prawa i Sprawiedliwości.

Dodaje, że opublikował swój niedawny artykuł w "Gazecie Wyborczej" , ponieważ to "mimo spadku sprzedaży" najbardziej poczytna z poważnych gazet. Zaznaczył jednak, że tak, jak widać jego aktywność w różnych mediach, tak jeśli chodzi o ewentualną rozmowę z Moniką Olejnik "jest troszeczkę inna sprawa. - Ona przesadziła - ucina Kaczyński.

Rząd Kaczyńskiego? "Nie będę mówił"

Prezes Prawa i Sprawiedliwości zapytany o to, jak będzie wyglądał skład osobowy jego rządu jak wygra, nie chce zdradzać żadnych nazwisk, gdyż "lepiej nie mówić 'hop', zanim się nie przeskoczy". - W polskich warunkach takie wczesne deklaracje zupełnie się nie sprawdzają. Różne są tego przyczyny. Już raz Platforma stworzyła gabinet cieni, ale z marnymi skutkami. Po wyborach tylko dwie osoby - pani Kopacz i pan Drzewiecki - objęli stanowiska wcześniej im przypisane. Chcę pana uspokoić wbrew niektórym opiniom mamy bardzo szerokie kadry - zapewnia Kaczyński.

Odpiera zarzuty, jakoby jego partia mówiła tylko o katastrofie smoleńskiej. Winę za taki wizerunek Prawa i Sprawiedliwości zrzuca na dziennikarzy, którzy "wmawiali" monotematyczność PiS-u. Jednak w następnej swojej wypowiedzi zapowiada, że błędem jego kampanii prezydenckiej było "niewywieranie nacisku na władzę w sprawie Smoleńska". - Sprawa druga - w kampanii zabrakło czegoś, czego druga strona nie zaniedbała. Była prowadzona negatywna kampania wobec mnie. Natomiast my nie prowadziliśmy żadnej kampanii pokazującej, że pan Komorowski nie jest przedstawicielem prawicy Platformy, tylko zdecydowanej lewicy. To jest człowiek bardzo bliski SLD, przyjaciel Palikota - przekonuje prezes PiS.

Żałoba po Smoleńsku. "Ja już nigdy nie będę szczęśliwy"

Kaczyński tłumaczy również, dlaczego nie weźmie udziału w oficjalnych obchodach rocznicy katastrofy smoleńskiej. - Ja wezmę udział w uroczystościach, które dla mnie są nieporównanie bardziej autentycznej w których będą uczestniczyć ludzie nieporównanie bardziej przeżywający tę śmierć niż ci oficjele, którzy pojawią się na rządowych obchodach - przyznaje.

- Ja już nigdy nie będę człowiekiem szczęśliwym - mówi Jarosław Kaczyński.

Dodaje, że nie pogodził się jeszcze ze stratą brata i zapowiada, że już zawsze będzie nosił czarny garnitur i czarny krawat. - Brat zostawił po sobie bardzo wyraźny testament. I sądzę, że moim obowiązkiem jest wypełnienie go. Czy mi się uda? Nie wiem. Ale będę próbował.

Jak podkreślił Kaczyński, to, czy musiał o rezygnacji z działalności politycznej czy nie, to jego osobista sprawa i nikt nie powinien go o to pytać. - Nie pogodzę się ze stratą, bo to jest dla mnie strata zbyt wielka. Ale to jest kwestia osobista i zupełnie nie zmienia faktu, że w polityce będę uczestniczył jako ktoś, kto chce kontynuować dorobek brata. I że będę musiał to robić w świecie, w którym jego już nie ma - mówił.

- Politycy powinni pewne rzeczy zatrzymywać dla siebie. To jest zawód użyteczności publicznej. Przecież nikt nie pyta adwokata, co on czuje. On ma bronić klienta w sądzie. Ma to robić bez względu na to, czy jest szczęśliwy, czy nie. Nikogo nie powinno obchodzić, czy ja jako polityk coś przeżywam - dodał.

"Nie pytajcie, czy chciałem odejść - jestem antycelebrytą"

DOSTĘP PREMIUM