304 euro dla europosła, za jeden podpis

TVN24 przyłapała europosła Marka Migalskiego, jak podpisał listę obecności na posiedzeniu sejmowych komisji ds. Unii Europejskiej i od razu z niego wyszedł. Dzięki temu zarobił 304 euro. Podobnie robią inni europarlamentarzyści, ze wszystkich partii.

Polscy europosłowie mają możliwość pracy w Sejmie i chętnie z tego korzystają. Bruksela funduje im bowiem za to specjalne diety w wysokości 304 euro dziennie.

Co robią nasi przedstawiciele w UE "na Wiejskiej"? Biorą udział w pracach komisji sejmowych zajmujących się sprawami zagranicznymi. Wystarczy podpis na liście obecności. TVN24 złapała Marka Migalskiego, gdy wszedł na posiedzenie takiej komisji, podpisał listę obecności i... od razu wyszedł.

Europoseł PJN tłumaczył się kuriozalnie: "Miałem umówione spotkanie w Katowicach. Nie wiedziałem, że obrady zaczynają się tak późno". Poczym dodał: "Polityk ma również inne obowiązki w stosunku do innych wyborców. A jak przyszedłem, to co ma zrobić?"

Inni też robią podobnie

W TVN24 przedstawiono również innych europosłów, którzy w ten sposób postępowali. Paweł Kowal z PJN spędził na obradach komisji ds. Unii Europejskiej siedem minut po czym wyszedł. Gdy po godzinie wrócił, komisja już skończyła pracę.

Jeszcze krócej w obradach uczestniczył Jacek Kurski z PiS - 5 minut. Na spotkanie komisji spóźnił się pół godziny. Po chwili obrady się skończyły. - To, że się komisja skończyła w moim przekonaniu, dwie godziny wcześniej niż ja planowałem, to nie jest naprawdę moja wina - tłumaczył się.

Jacek Protasiewicz z PO podpisał listę obecności, ale zamiast na sale obrad poszedł do... toalety. Jego kolega Bronisław Sonik zrobił podobnie. W rozmowie z TVN24 zobowiązał się, że dietę przeznaczy na pomoc Japonii. - To było naganne - stwierdził ze skruchą.

Swoisty rekord ustanowił Marek Siwiec z SLD. W obradach komisji uczestniczył 9 minut.

Podobnie w Brukseli

To nie pierwsza tego typu incydent z udziałem polskich europosłów. W 2008 roku Tadeusz Zwiefka z PO był jednym z kilku negatywnych bohaterów reportażu wyemitowanego przez RTL. Pokazano w nim, jak eurodeputowani podpisują się rano na parlamentarnej liście obecności i zaraz odlatują do domów. Podpis oznacza, że dostaną dodatkowe 284 euro dziennej diety (przysługuje za każdy dzień pobytu w Strasburgu i Brukseli).

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM