Tablica w Smoleńsku - b. ambasador: "Incydent to za mało, skandal - za dużo"

- Rosjanie mają rację, że panoszymy się na ich terytorium - mówił w Polskim Radiu b. ambasador Polski w Rosji Stanisław Ciosek. Odnosił się do incydentu zmiany tablicy na kamieniu w Smoleńsku upamiętniającym 96 osób, które zginęły w katastrofie polskiego Tu-154M 10 kwietnia 2010 roku.

Na kamieniu pamiątkowym w Smoleńsku wisiała tablica zamontowana przez grupę osób związaną z rodzinami katyńskimi. Zawierała ona informacje o tragedii z 10 kwietnia i wskazanie, że ofiary leciały do Katynia, aby wziąć udział w uroczystościach związanych z 70 rocznicą mordu na Polskich oficerach - ofiarach sowieckiej zbrodni ludobójstwa. Obecnie wisi tablica zawierająca informację o liczbie ofiar i dacie katastrofy.

- Incydent to za mało, skandal to za dużo - komentował dzisiaj w Polskim Radiu Stanisław Ciosek, były ambasador Polski w Rosji. Dodał, że sam jeszcze w sobotę "na podstawie fałszywych danych" pod adresem Rosjan komentował to wydarzenie, jednak potem dowiedział się, że strona rosyjska zwracała się dużo wcześniej z pretensjami dotyczącymi treści napisu na tablicy, jak i jej samej - została przymocowana bez wiedzy Rosjan. - To jest ich kamień memorialny i dobrym obyczajem jest, żeby takie tablice przytwierdzać uzgodniwszy wcześniej sam fakt, a po drugie - jej treść z gospodarzem - dodał b. ambasador.

"Panoszymy się na ich terytorium"

- Rosjanie mają rację, że panoszymy się na ich terytorium - kontynuował Ciosek. - Proszę sobie wyobrazić, że do państwa domu przychodzi sąsiad i przytwierdza święty obrazek, twierdząc, że to dla niego ważne. Tak nie wolno robić. Dzisiaj koryguję swoje sobotnie obruszenie się na Rosjan o fakt, że jednak oni upominali się, mówili. Że jednak ta tablica była inicjatywą części rodzin, które przyjechały i przytwierdziły ją wiertarką, nie pytając nikogo o zgodę. Dobry obyczaj został naruszony. Tak nie wolno, to złe wychowanie - stwierdził b. ambasador.

Podkreślił jednak, że jego zdaniem wina Rosjan w tym całym "zamieszaniu" polega na tym, że "bombę powinni zdetonować miesiąc temu".

Jak więc będzie wyglądało dzisiejsze spotkanie prezydentów zdaniem Cioska? - Złożą w innym miejscu wieniec - zapowiedział. - Debatujemy tylko o wieńcu, o skandalu, czy o innych problemach. Natomiast waga symboliczna tego spotkania jest ogromna: po raz pierwszy rosyjski prezydent przyjeżdża do Katynia z pełną, oficjalną wizytą - przypomniał Ciosek. - I to miało swoje ogromne znaczenie. Dla Rosjan Katyń do fragment większej całości - podsumował.

Rodziny i prezydentowa w Smoleńsku - rok po tragedii [ZDJĘCIA]

DOSTĘP PREMIUM