Tusk w krzyżowym ogniu pytań ekspertów "The Economist"

Niecierpliwość to nasz narodowy atut. Chcemy wszystkiego szybciej i lepiej - mówił Donald Tusk w wywiadzie dla "The Economist". Polski premier sugerował też, że lepiej jest przeznaczyć unijne fundusze na rozwój gospodarek wschodnioeuropejskich niż na finansowanie regionów o rozbuchanych wydatkach socjalnych.

Tusk był podczas ostatniej wizyty w Wielkiej Brytanii przepytywany przez ponad 80 minut przez czołowych dziennikarzy "Economista". Sączył herbatę, podziwiał panoramę Londynu, a na wszystkie pytania odpowiadał spokojnie, z humorem, choć czasem rozwlekle - czytamy we wstępnym opracowaniu wywiadu .

Tusk i "nie-neurotyczna Polska"

"Economist" rozpoczyna artykuł stwierdzeniem, że wygrana Tuska w nadchodzących wyborach parlamentarnych byłaby sporym osiągnięciem i zmieniłaby stereotyp "chaotycznej i szybko zmieniającej się polityki wschodnioeuropejskiej". Magazyn zauważa też, że wizerunek polskiego premiera odpowiada nowemu obrazowi "nie-neurotycznej Polski".

Lepiej wydawać na rozwój Polski, niż na Rumunię czy Włochy

Tusk odwiedzał Londyn by porozmawiać z brytyjskim premierem Davidem Cameronem o budżecie UE. Podczas gdy Wielka Brytania chce obciąć fundusze przeznaczane na modernizację postkomunistycznych krajów, Polska się temu sprzeciwia. Polski premier mówił jednak o tym bez złości i urazy, oraz zaznaczył, że wraz z Cameronem zgadzają się, że trzeba wprowadzić większą dyscyplinę budżetową w UE.

Zdaniem Tuska lepiej jednak byłoby przeznaczyć pieniądze na rozwój Europy wschodniej, która może okazać się najbardziej dynamiczną gospodarczo częścią UE, niż na "uboższe regiony". Tusk nie podał o jakie regiony chodzi. "Cynik mógłby pomyśleć, że to apel o to, żeby przenieść pieniądze z miejsc takich jak Rumunia czy południowe Włochy (które mają ogromne wydatki socjalne), na budowę dróg i sieci elektrycznych w miejscach takich jak Polska" - interpretują dziennikarze "Economist".

Trudne stosunki Polski z sąsiadami ze wschodu

Magazyn zauważa, że relacje Polski ze wschodnimi sąsiadami popsuły się w ostatnim czasie. Post-smoleńskie pojednanie z Rosją wygasło, Ukraina oddala się od demokracji, Litwa gnębi polską mniejszość, a Białoruś nadal jest autorytarnie rządzona przez Łukaszenkę.

Tusk odpowiada ostrożnie. - Ogromnym postępem z Rosją było to, że relacje są kontynuowane bez dramatu - mówi. Rośnie także wymiana handlowa, podpisano z Rosją kontrakt na dostawy gazu, a kontakty między krajami są najlepsze od ponad dekady. Tusk jest dumny z normalizacji stosunków - notuje "Economist".

Polski premier zapowiada też, że Polska będzie dalej promować prawa obywatelskie na Białorusi i zachęca inne kraje UE do podobnego wysiłku. Problemy reżimu Łukaszenki są według Tuska coraz bardziej zauważalne.

Mówiąc o Ukrainie polski premier wspomina, że podczas wizyty w Kijowie "z przyjemnością" obserwował determinację premiera i prezydenta w celu podpisania porozumienia o wolnym handlu z UE. "Jeśli to prawda, to są to bardzo dobre wiadomości" - pisze "Economist".

"Musimy przezwyciężyć historię, jeśli stoi nam na drodze"

Tusk ma też inną postawę względem Litwy niż bojowo nastawiony szef MSZ Radosław Sikorski - zauważa magazyn. Polski premier powiedział, że chce "dawać przykład" i zamierza zwiększyć wydatki na polską mniejszość na Litwie.

- Musimy rozumieć Litwinów. My, Polacy, też mamy obawy dotyczące naszych sąsiadów. Polacy muszą zrozumieć historię, ale musimy też ją przezwyciężyć jeśli stoi na drodze naszych celów - powiedział Tusk.

Niecierpliwość to atut Polaków. Chcemy szybciej i lepiej

"Economist" zauważa, że niektórzy dopiero przyzwyczajają się do wizerunku Polski jako "spokojnie rządzonej dyplomatycznej i gospodarczej grubej ryby". Według dziennikarzy ostatni szczyt nordycko-brytyjski był "zmącony" nieobecnością przedstawiciela Polski.

Ostatnią uwagą Tuska było uwypuklenie niezwykłej narodowej cechy Polaków. - Niecierpliwość to nasz narodowy atut. Polacy chcą wszystkiego szybszego i lepszego - mówi premier.

"Czy w październiku będą chcieli czegoś lepszego niż ostrożny styl rządzenia Tuska?" - pyta magazyn i sam sobie odpowiada: "Teraz nic na to nie wskazuje".

DOSTĘP PREMIUM