Kaczyński: Katyń jest bez żadnej wątpliwości ludobójstwem

- Katyń jest bez żadnej wątpliwości ludobójstwem - oświadczył dziś na konferencji prasowej Jarosław Kaczyński. Prezes PiS zaatakował też rząd, stwierdzając, że obecnie rządzący Polską działają jak ?membrana tego, co się dzieje w Moskwie?. Skomentował też prośbę prokuratora generalnego do premiera o wsparcie w prowadzeniu smoleńskiego śledztwa.

Oceniając profesjonalizm działań rządu i MSZ ws. tablicy ze Smoleńska, Jarosław Kaczyński stwierdził, że "taka sytuacja nie powinna się zdarzyć". - Okazuje się, że konflikty personalne w ramach jednego obozu politycznego mogą prowadzić do paraliżu państwa i Polska jest stawiana w sytuacji bardzo, ale to bardzo trudnej, nawet upokarzającej - stwierdził Kaczyński. Jak podkreślił, "rzecz nie jest w samej zmianie tablic". - To jest kwestia ludobójstwa - zaznaczył prezes PiS.

Kaczyński o konflikcie Pałac-MSZ: Stawia Polskę w upokarzającej sytuacji

"Wymóg ludobójstwa z pewnością był spełniony"

- W Polsce przez wiele lat nie było wątpliwości co do tego, że Katyń był ludobójstwem, bo on ludobójstwem bez żadnej wątpliwości jest. W definicji ludobójstwa, stworzonej przez polskiego prawnika mowa jest wyraźnie nie o zniszczeniu całego narodu, tylko jakiejś jego istotnej części. W tym wypadku chodzi o niszczenie elity narodu polskiego, a więc ten wymóg ludobójstwa, obok innych, czyli masowego zabijania ludzi, tutaj z pewnością był spełniony i nie ma wątpliwości, że taka też była intencja tego arcyzbrodniczego przedsięwzięcia - stwierdził szef Prawa i Sprawiedliwości. I zaatakował rząd.

- Dlaczego w dzisiejszej Polsce pewna część polityków, w tym rządzących, i pewna część establishmentu działa tak, jakby była jakąś membraną tego, co dzieje się w Moskwie - ja tego nie potrafię zrozumieć - mówił na konferencji Kaczyński. - Obawiam się, że tutaj mści się błąd, który został popełniony na początku lat 90: Nie było twardej wymiany elit. Nie było powiedzenia: służyłeś tamtemu systemowi: do widzenia. I mamy tego dzisiaj fatalne skutki - oświadczył Kaczyński.

Prof. Wieruszewski: Ludobójstwo w Katyniu? Nie, zbrodnia ma tylko jego znamiona

"Tu była potrzebna bardzo zdecydowana akcja polityczna"

Komentując prośbę prokuratora Andrzeja Seremeta do Donalda Tuska o pomoc w kontaktach z Rosją w związku ze śledztwem smoleńskim prezes PiS stwierdził, że "tu była potrzebna - nie dziś, tylko rok temu - bardzo zdecydowana akcja polityczna, do której były wszelkie merytoryczne podstawy". - Jeśli ginie 96 obywateli polskich, to niezależnie od tego, kim ci obywatele są, polskie państwo ma obowiązek zrobić wszystko, by wyjaśnić okoliczności ich śmierci. Jeśli ginie prezydent Rzeczpospolitej Polskiej i wielu wysokich urzędników państwowych oraz wielu ludzi bardzo wybitnych, to te przyczyny są jeszcze ostrzejsze, tak to jest na świecie oceniane - mówił Jarosław Kaczyński. I zarzucił premierowi, że wspierania śledztwa zrezygnował.

"Zadziwiająca abdykacja ze strony pana Tuska"

- Ta abdykacja ze strony pana Tuska była czymś - najłaskawiej rzecz ujmując - zadziwiającym. Mam nadzieję, ze kiedyś historycy ustalą, jakie były tego przyczyny: czego obawiał się Donald Tusk i czego się być może dalej obawia - stwierdził prezes PiS. Dodał, że "dobrze, że prokurator Seremet tę sprawę postawił". Zaraz jednak zaznaczył, że sam Seremet wydawał "oświadczenia bez jakichkolwiek podstaw, że nie było zamachu". - Ja nie twierdzę, że był, choć nie przeprowadzono żadnych badań, które mogłyby wykluczyć jakąkolwiek z hipotez - oskarżał Kaczyński. - Nie ma czarnych skrzynek, nie ma wraku, nie przebadano ciał, odmawia się, nie wiedzieć, czemu ekshumacji, co jest bardzo podejrzane, czego się tu ktoś boi - dodał Jak stwierdził, prokurator Seremet "powinien reagować, nakazując prokuraturze wojskowej podjęcie różnych decyzji, jak ta o ekshumacji".

"Raport Anodiny, ta bajka o naciskach i winie polskich pilotów"

Zapytany, jakich - w związku z prośbą Seremeta - działań oczekuje od Donalda Tuska, Jarosław Kaczyński stwierdził, że "rozmowy i telefony (do Rosji - red.) okazały się nieskuteczne", i trzeba podjąć "bardziej formalne inicjatywy". Jako konieczne wymienił "wystąpienie rządu polskiego do rządu rosyjskiego, z żądaniem wypełniania zobowiązań i odwołaniem się do tych przepisów, z których nie skorzystano, czyli porozumienia z 1993 r. i umowy o remoncie samolotu. Jak stwierdził prezes PiS, "dużo zależy od raportu Millera", który, jeśli byłby rzetelnie przygotowany, "byłby całkowitym zdezawuowaniem raportu pani Anodiny (szefowa Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego MAK - red.)". - Polska dyplomacja powinna dostać priorytetowe zadanie, by bardzo intensywnie dezawuować w skali międzynarodowej raport Anodiny, tę bajkę o naciskach i winie polskich pilotów, i stawiać sprawę niewywiązywania się przez Rosję z zobowiązań wynikających z prawa międzynarodowego - powiedział Kaczyński. Prezes Prawa i Sprawiedliwości stwierdził, że "gdyby w tej chwili jakimś cudem był premierem", to by to zrobił. - Rozmowy z Rosjanami bez elementów nacisku do niczego nie prowadzą, to stara prawda - podkreślił Kaczyński.

Zatoka Meksykańska rok po wycieku ropy naftowej [ZDJĘCIA]

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM