PiS zgłosi 25 tys. mężów zaufania i "swoich ludzi" do komisji wyborczych

Mąż zaufania i "nasz człowiek" w każdej obwodowej komisji wyborczej - taką zapowiedź Joachima Brudzińskiego z Prawa i Sprawiedliwości opublikował "Nasz Dziennik".

- W Polsce jest około 25 tys. obwodowych komisji wyborczych. Dlatego chcemy, by w każdej z nich był nasz człowiek, a poza tym chcemy zgłosić 25 tys. mężów zaufania, którzy będą uczuleni na wszelkie próby sfałszowania wyborów - mówi Brudziński w rozmowie z "Naszym Dziennikiem".

Za zorganizowanie osób chętnych i ich przeszkolenie mają być odpowiedzialni posłowie Prawa i Sprawiedliwości. Będą też korzystać z pomocy stowarzyszeń i organizacji sympatyzujących z partią, takich jak np. Solidarni 2010, Ruch Społeczny im. Lecha Kaczyńskiego.

Brudziński dodaje, że determinacja partii Jarosława Kaczyńskiego "będzie większa, jeśli okaże się, że wybory będą dwudniowe". - Wówczas trzeba będzie również pilnować urn wyborczych w nocy - podkreśla.

Kim jest mąż zaufania?

Mężowie zaufania mogą być obecni w lokalu wyborczym podczas wszystkich czynności wykonywanych przez komisję. Pełnomocnik każdego komitetu może zgłosić do każdej komisji po jednym mężu zaufania - ci mogą obserwować wszystko, co robi komisja, zgłaszać zastrzeżenia oraz uwagi do protokołu głosowania. Nie mogą jednak zastępować członków komisji w żadnej czynności, nie mogą również pomagać wyborcom, ani im nic wyjaśniać.

Ostrożnie trzeba też podchodzić do wykonywania obowiązku jako mąż zaufania, gdyż nie można utrudniać pracy komisji, zakłócać powagi głosowania ani naruszać jego tajności.

Więcej o pomyśle Prawa i Sprawiedliwości w dzisiejszym "Naszym Dzienniku" .

Ostatnie zdjęcia Chrisa Hondrosa [GALERIA]

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM