"Nie tylko kibole muszą się opamiętać. Potrzebny społeczny brak przyzwolenia na chamskie zachowania"

Małgorzata Kidawa-Błońska broni decyzji o zamknięciu stadionów Legii i Lecha. Według wiceprzewodniczącej klubu PO to "zimny prysznic". Nie tylko dla pseudokibiców. - Musi być powszechny społeczny brak przyzwolenia na niekulturalnie i chamskie zachowania - mówiła w TOK FM. Posłanka uważa, że jak najszybciej należy wprowadzić zakaz wchodzenia na stadiony w kominiarkach.

Decyzję o zamknięciu dwóch stadionów krytykują - zgodnym chórem - opozycja i kibice piłkarscy. Ale zdaniem Małgorzaty Kidawy-Błońskiej posunięcie wojewodów, wielkopolskiego i mazowieckiego, powinno zadziałać jak "zimny prysznic". Wiceprzewodnicząca Klubu Parlamentarnego Platformy Obywatelskiej uważa, że "musi być powszechny społeczny brak przyzwolenia na niekulturalnie i chamskie zachowania". - Chuligaństwo pleni się nie tylko na stadionach. Takie zachowania zdarzają się ciągle - nie dbamy o język, o zachowania. Wszyscy się muszą opamiętać, nie tylko kibole - stwierdziła posłanka.

Zdaniem gościa Poranka Radia TOK FM zamknięcie stadionów nie rozwiąże problemu pseudokibiców. - Wiele rzeczy musimy zrobić - powiedziała. Wśród tego, co jak najszybciej trzeba zrobić, jest wprowadzenie zakazu zakrywania twarzy na stadionach. Takie rozwiązanie zaproponował prokurator generalny Andrzej Seremet. - Możliwie, że wyjdziemy z taką inicjatywą. Pewnie będzie zgoda wszystkich klubów - powiedziała wiceprzewodnicząca klubu PO.

Chlebowski na liście PO? "Takie osoby szkodzą liście"

Małgorzata Kidawa-Błońska ma też startować z wysokiego miejsca w Warszawie. Oczywiście liczy na sukces wyborczy swojej partii. I w TOK FM ujawniła konkretne marzenia związane z wyborami. - W poprzednich wyborach w Warszawie mieliśmy 11 mandatów. Teraz w okręgu doszedł jeden mandat, bo zwiększyła się liczba mieszkańców. Marzyłabym żeby ten dodatkowy mandat przypadł PO - mówiła.

Jako rzeczniczka sztabu wyborczego Platformy Obywatelskiej posłanka nie może uniknąć odpowiadania na niezbyt przyjemne pytania. Jedno z nich dotyczy ewentualnego startu w wyborach parlamentarnych bohaterów afery hazardowej. - Mirosław Drzewiecki sam powiedział, że nie chce kandydować. Natomiast co do Zbigniewa Chlebowskiego - jeśli zgłosił akces, to zadecydują władze jego regionu. Ale wiadomo, że osoby które wzywają tyle kontrowersji nie robią dobrze liście. Osoby na których ciąży chociaż cień niedomówień psują opinię o liście - mówiła Kidawa-Błońska.

Jak dodała można te słowa uznać za "czerwone światło" dla startu Chlebowskiego.

Najnowszy sondaż Rośnie poparcie dla PO i PiS. SLD i PSL bez zmian>>

DOSTĘP PREMIUM