"Tusk traktuje rządowe samoloty jak taksówki". 175 lotów do domu w trzy i pół roku

Premier Tusk od listopada 2007 roku do marca 2011 leciał rządowymi samolotami z Warszawy do Gdańska lub z Gdańska do Warszawy 175 razy - wylicza tygodnik "Wprost".

"Polski premier nawet kryzysami w państwie zarządza z Trójmiasta, a rządowe samoloty traktuje jak taksówki" - piszą w dzisiejszym wydaniu "Wprost" Wojciech Cieśla i Grzegorz Łakomski. I wytykają Tuskowi - ma weekendy trwające trzy i pół do czterech dni, a przez blisko trzy lata urzędowania z Warszawy do Gdańska i w drugą stronę latał rządowymi samolotami 175 razy.

Na tej samej trasie zarezerwował 110 biletów na samoloty rejsowe, zdarzało się, że na te same dni, kiedy ostatecznie korzystał z maszyn rządowych. Jak podkreśla "Wprost" - lot premiera na trasie Warszawa-Gdańsk często wiąże się z tym, że samolot odbywa jeszcze dwa dodatkowe loty na tej samej trasie bez szefa rządu - na hangarowanie do Warszawy, a później znowu na wybrzeże po Tuska.

Jako premier - podają dziennikarze powołując się na Centrum Informacyjne Rządu - Donald Tusk odbył co najmniej 285 podróży do i z domu.

Tygodnik podkreśla, że korzystając tak często z rządowych maszyn premier łamie własne obietnice wyborcze, które składał jeszcze w expose w 2007 roku. Dziennikarze oszacowali też, że podróże szefa rządu do domu kosztowały już ponad 6 mln złotych.

Długi weekend premiera

Roboczy tydzień Tuska zaczyna się w poniedziałkowe popołudnie, kończy zaś we wczesne piątkowe - takich weekendów w 2008 roku premier miał 28, w 2009 - 17, w 2010 - 18. Jednak - na co zwraca uwagę "Wprost" - zdarzają się też dni, kiedy szef rządu do Trójmiasta leci już w czwartek.

Zdaniem dziennikarzy nie można jednak sprawdzić, czy na wybrzeżu Tusk wyłącznie odpoczywa - od 2007 roku kalendarz premiera nie jest publikowany w internecie, inaczej było za rządów Kazimierza Marcinkiewicza - podkreślają publicyści.

Gazeta przytacza wypowiedź jednego z bliskich współpracowników premiera: - Donald pracuje od wtorku do czwartku. W poniedziałek niezmiennym punktem dnia jest bieganie po plaży. Zwykle około 10 rano ma w zwyczaju biegać z Sopotu do Gdańska. Do Warszawy leci często samolotem rejsowym o 13.00. Przez to dzień ma rozbity. W piątek jest już zwykle na walizkach, prawie nie rusza się z Parkowej i myśli o wyjeździe do Sopotu. Weekend podporządkowuje rodzinie. Nie lubi siedzieć w domu, jest w ciągłym ruchu. Tylko dwa punkty są stałe bieg po plaży i niedzielna, wieczorna piłka.

Więcej w dzisiejszej publikacji "Wprost".

Sztuka ulicy na muzealnych salonach Los Angeles [ZDJĘCIA]>>

DOSTĘP PREMIUM