Arłukowicz: "Będę kandydował z rodzinnego Szczecina"

- Pewnie, że będę kandydował. Zależy mi na kandydowaniu ze Szczecina, to moje rodzinne miasto, nie widzę powodu, żeby opuszczać swoich wyborców - powiedział w programie Gość Radia ZET nowy minister w kancelarii premiera, Bartosz Arłukowicz.

W Szczecinie z pierwszego miejsca SLD będzie kandydował także Grzegorz Napieralski. Arłukowicz zapytany, czy będzie miał satysfakcję ze zwycięstwa nad byłym szefem, odpowiedział wymijająco. - Będę miał satysfakcję, jak wypełnię zadania przede mną postawione. To jest trudne zadanie, wymagające współpracy wielu ludzi ze środowisk niezwiązanych z Platformą Obywatelską (...). Dzisiaj trzeba skoordynować współpracę z rządem 10 tys. fundacji i 60 tys. stowarzyszeń, które robią dobre rzeczy. Dziś trzeba dla nich stworzyć platformę współpracy z rządem - tłumaczył.

Krytyka rządu dla samej krytyki

Arłukowicz po raz kolejny zaatakował także klub SLD, odnosząc się do powodu swojego odejścia z Sojuszu. - Głosowałem zgodnie z klubem, zawsze zachowywałem się lojalnie w postępowaniu klubowym. Do ministra Rostowskiego miałem zarzut, że kiedy rozmawialiśmy o budżecie na 2011 rok nie usłyszeliśmy o tych zmianach w finansach publicznych, które później nastąpiły - powiedział.

- Między innymi to głosowanie, jak kilka innych kiedy głosowaliśmy ramię w ramię z Prawem i Sprawiedliwością, to sprawiało dyskomfort i było kropką nad i. Dyskomfortem było prowadzenie gry opozycyjnej polegającej tylko na krytyce dla krytyki, jestem zwolennikiem wyciągania z krytyki wniosków - deklarował. - W pewnym momencie czara goryczy się przelała i odszedłem. W ostatnim czasie w polskiej polityce opozycja stała się batem i biczem i nie podejmowała dialogu - dodał.

Bije się w piersi za krytykę Tuska

Prowadząca Monika Olejnik przypomniała Bartoszowi Arłukowiczowi jego krytyczne wypowiedzi pod adresem Donalda Tuska, m.in. jak nazwał premiera "królem cynizmu". - Powiedziałem takie słowa, z perspektywy czasu uważam, że czasem krytyka jest zbyt ostra. Usiedliśmy do stołu, cenię to, że premier potrafi zaprosić do rozmowy człowieka, który jest mocno krytyczny, a ja byłem mocno krytyczny - przyznał.

Identyfikujący się z lewicą Arłukowicz zapewniał też, że nie będzie miał problemu z odnalezieniem się w Platformie, bo ściera się w niej bardzo wiele poglądów. - Dzisiaj PO stwarza przestrzeń do działalności, którą miałem zamiar się zajmować od wielu miesięcy. Od czasu afery hazardowej przez pół roku tłumaczyłem się, czy chcę czy nie chcę startować na prezydenta Szczecina, bo codziennie czytałem, że powinienem, a przez ostatnie pół roku trwał chocholi taniec o miejsca na listach wyborczych. Jestem tym zmęczony, chcę pracować - podkreślał.

DOSTĘP PREMIUM