"Tusk wpycha SLD w ramiona PiS". Przyjdzie czas "koalicji rodem z piekła"?

Po przejściu Arłukowicza do obozu rządowego na scenie politycznej reflektory skierowano na SLD. Aleksander Kwaśniewski uważa, że "chytre" przejęcie polityka lewicy "wpycha Sojusz w ramiona PiS". Jak mówił w TOK FM rozmowy między Sojuszem i PiS-em "trwają od wielu miesięcy, a można powiedzieć od lat". - O ile wierzę, że Napieralski i SLD nie są w stanie połączyć sił z PiS, to Kaczyński nie zawaha się ani chwili, jeśli trafiłaby się gratka, żeby zostać premierem - komentował prof. Markowski.

Po pożegnaniu z Bartoszem Arłukowiczem politycy SLD jak mantrę powtarzają, że rozstanie nie zaszkodzi ich partii. Były prezydent - Aleksander Kwaśniewski - uważa, że Arłukowicz zrobił błąd. Wytyka też premierowi, że tym transferem "obiektywnie wpycha Sojusz w ramiona PiS". - Ta koalicja staje się bardziej realna niż jeszcze dwa dni temu - podkreślał.

Przypomnijmy, wcześniej to właśnie politycy PO przodowali w straszeniu powyborczą koalicją SLD-PiS. Minister finansów Jacek Rostowski mówił nawet w TOK FM o "koalicji rodem z piekła".

Czy "koalicja rodem z piekła" jest możliwa?

Ale wpychanie Sojuszu Lewicy Demokratycznej w ramiona Prawa i Sprawiedliwości to tylko jedna strona medalu.

Pojawia się pytanie, czy obie partie mogą się dogadać. Aleksander Kwaśniewski mówił rano, że rozmowy między obu partiami "trwają od wielu miesięcy, a może i lat". Według słów byłego prezydenta ich uczestnikiem jest specjalista PiS-u od trudnych rozmów - Adam Lipiński. - SLD ma przekonanie, że PiS to może im nie zagraża, ale pożreć ich może Platforma Obywatelska, poprzez wybieranie atrakcyjnych polityków - uważa dziennikarz "Gazety Wyborczej" Paweł Wroński.

Wielki apetyt obu partii na władzę nie jest żadną tajemnicą. Doskonale wiemy, też jak wiele mogą zrobić politycy, żeby ten apetyt zaspokoić. - Znamy Jarosława Kaczyńskiego i wiemy, że różne rzeczy może zrobić, kiedy jest to konieczne. Motywacją Jarosława Kaczyńskiego jest odepchnięcie PO od władzy i zemsta na Donaldzie Tusku. To bardzo silna namiętność, miłość i nienawiść organizują tak naprawdę nasze życie - podkreślał A. Kwaśniewski. - O ile ja wierzę, że raczej Napieralski i SLD nie są w stanie połączyć sił z PiS, to Jarosław Kaczyński nie zawaha się ani chwili, żeby połączyć się z SLD, jeśli trafiłaby się gratka, żeby zostać premierem - komentował politolog prof. Radosław Markowski.

Wyborcom wszystko można wytłumaczyć

Jeśli politycy nawet tak odległych ugrupowań jak PiS i SLD zdecydują się na współpracę, to znajdą sposób, aby wytłumaczyć to wyborcom. Eksperci wielokrotnie powtarzali już, że znacznie łatwiejsze będzie to w przypadku elektoratu Prawa i Sprawiedliwości. Bo zahartowany jest już przez koalicję PiS-LPR-Samoobrona i wyborcze przemiany prezesa Kaczyńskiego. - Oni wierzą Kaczyńskiemu, a poza tym to będzie zemsta na Tusku. Gorzej jest po stronie SLD, bo wytłumaczenie, że idzie się do koalicji z czołowymi przeciwnikami, wrogami, antykomunistami jest trudne - stwierdził były prezydent Aleksander Kwaśniewski.

Jednym z pomysłów na gładkie przełknięcie koalicji między prawicą z PiS a lewicą z SLD jest powołanie tzw. rządu fachowców. Ale powodzenie takiego pomysłu zależy od wyników jesiennych wyborów. Oczywiście im większe będzie poparcie dla PO, tym mniejsze szanse na rząd stworzony przez opozycje. Ale wszystko jest możliwe jeśli - jak pokazują niektóre sondaże - poparcie dla Platformy spadnie poniżej 40 proc.

- Wtedy odbiór będzie taki: partia rządząca straciła 10 proc. poparcia. Opozycja mówiłaby: wygraliście co prawda, ale straciliście moralny mandat do rządzenia, w związku z tym czas na ławkę opozycyjną, a my będziemy tworzyli rząd fachowców. To plan realny, ale moim zdaniem na szczęście jest mała szansa, że się spełni - ocenia Aleksander Kwaśniewski.

Kto jeszcze opuści SLD? TOK FM pyta Bartosza Arłukowicza>>

Kariera Arłukowicza - agent, gwiazda komisji, minister...>>

DOSTĘP PREMIUM