Siwiec: Premierowi chce się biegać, a nie debatować

Premier, aby udowodnić, że nie jest zmęczony - co sugerowali politycy lewicy - zaproponował im wspólny bieg na 10 km w Łazienkach. - Gdy proponuje się biegi zamiast debat, to znaczy, że nie chce się debatować - odpowiada Marek Siwiec z SLD.

Jak politycy zareagowali na propozycję Donalda Tuska? Grzegorz Napieralski wyzwanie na biegowy pojedynek odrzucił. Sportowe wyzwania premiera skrytykował też Marek Siwiec z SLD. - Gdy proponuje się biegi zamiast debat, to znaczy, że nie chce się debatować. A w polityce może być czas i na biegi i na debaty - mówi polityk Sojuszu.

PJN od biegów woli pojedynki umysłowe. - Mamy szachistów, brydżystów, ale powinniśmy być zawodowcami. I premier powinien się ścigać z nami na projekty, pomysły, a nie szybkość nóg - mówi Elżbieta Jakubiak z PJN.

Również na koalicyjny PSL premier nie ma co liczyć. - Byłem bokserem, ale nie chciałbym, żeby każdy wyzywał na pojedynek w sporcie, który uprawiał, bo to by się fatalnie skończyło - odpowiada Stanisław Żelichowski.

Przypomnijmy: premier Donald Tusk, odnosząc się do wypowiedzi szefa SLD Grzegorza Napieralskiego i wiceszefa klubu SLD Marka Wikińskiego, którzy zarzucili mu zmęczenie, odpowiedział na Facebooku:

"Uporczywie wmawiają mi, że jestem zmęczony. Panowie, sprawdźmy, kto jest zmęczony, a kto jest w formie. Zapraszam Was do wspólnego biegu. Proponuję dziesięć kilometrów, najlepiej o siódmej rano w Łazienkach w Warszawie. W poniedziałek jestem na Kongresie Gospodarczym w Katowicach, ale już od wtorku możecie wybrać dowolny dzień. Czekam do niedzieli 22 maja. Mam nadzieje, że nie zabraknie wam odwagi i obaj przyjdziecie".

DOSTĘP PREMIUM