Ministrowie bronią żołnierzy: Proszę sąd...

Radosław Sikorski prosi sąd o wyrozumiałość, Bogdan Klich chce uniewinnienia polskich żołnierzy oskarżonych w sprawie Nangar Khel. Sami podsądni milczą, bo nie chcą, by ich głos był odebrany jako wywieranie wpływu na decyzję sądu. Wyrok za tydzień, 1 czerwca.

To, że w mowach końcowych adwokaci proszą o uniewinnienie całej siódemki oskarżonych nie może dziwić. Ale głos w ich sprawie po raz kolejny zabierają politycy. Cztery lata temu minister Aleksander Szczygło nazwał ich durniami, teraz szef resortu obrony Bogdan Klich chce, aby żołnierze zostali uniewinnieni. - To nie był czyn kryminalny, to był błąd, fatalna w skutkach pomyłka - ocenia minister Bogdan Klich w rozmowie z reporterem TOK FM. Podkreśla, że do takiego stanowiska przekonała go rozmowa, jaką odbył w grudniu 2007 r. z amerykańskim płk. Martinem Schuitzerem, dowódcą 4. grupy bojowej w Afganistanie i ówczesnym przełożonym naszych żołnierzy.

Z kolei Radosław Sikorski pisze na Twitterze : "Jako b. MON proszę sąd o wyrozumiałość dla żołn. z NKhel. Błędy są na wojnie nieuniknione. (...)" A już w pierwszym z komentarzu pod tym wpisem pojawia się pytanie: Czy to nie wpływanie na sędziów?''

"Niedopuszczalne"

Mec. Mikołaj Pietrzak z naczelnej rady adwokackiej nie ma wątpliwości: - Tego rodzaju zachowania ze strony jednego i drugiego ministra są niedopuszczalne i naruszają trójpodział władzy. - Nie waham się powiedzieć, że to musi mieć związek z wyborami, nie wyobrażam sobie innej motywacji do tego rodzaju wypowiedzi - uzasadnia Pietrzak. - W demokratycznym kraju, tego rodzaju zdarzenia nie mogą mieć miejsca. Minister, członek władzy wykonawczej nie może naciskać na sąd czy prokuraturę, żeby zapadło takie, a nie inne rozstrzygnięcie - dodaje mec. Pietrzak.

Tu nasuwa się pytanie o różnice między wpływaniem na decyzję sądu a prośbami i życzeniami. - To nie politycy rozsądzają, robi to niezależny sąd - podkreśla Bogdan Klich. - Mam nadzieję, że sąd podejmie w tej sprawie rzetelne i sprawiedliwe rozstrzygnięcie - dodaje minister obrony.

Prokurator żąda do 12 lat

W sierpniu 2007 r. polscy żołnierze ostrzelali moździerzem afgańska wioskę Nangar Khel. Zginęło wtedy sześć osób, a trzy kolejne zostały ranne. Prokurator żąda dla nich od 5-12 lat więzienia. Chce też pozbawić ich czasowo praw publicznych i obciążyć zadośćuczynieniem dla afgańskiej rodziny ofiar ataku.

W ostatnim słowie oskarżeni proszą o uniewinnienie. Wyrok usłyszą za siedem dni.

Obamowie w Londynie [ZDJĘCIA]>>

DOSTĘP PREMIUM