Celebryci w Sejmie? Męczące (się) ozdoby

Romanse celebrytów z polityką to nic nowego. Znane nazwiska często pojawiają się na listach wyborczych, ale równie często po wygranych wyborach w sejmowych ławach celebryci po prostu się nudzą. Stają się narzędziem w rękach doświadczonych polityków, ich znane nazwiska mają przyciągnąć partii wyborców.

- Żmudna codzienna praca nie leży w ich gestii, więc myślę, że raczej mają być ozdobą - mówi dr Agnieszka Rothert z Uniwersytetu Warszawskiego. - Jeśli ktoś jest celebrytą przyzwyczajonym do tego, że raczej się występuje niż pracuje to siedzenie w Sejmie może być męczące - dodaje.

W parlamencie zasiadał Krzysztof Cugowski z Budki Suflera, czy satyryk Janusz Rewiński, który założył Polską Partię Przyjaciół Piwa. Warto wspomnieć też polityczny epizod Krzysztofa Ibisza, który w 1993 roku walczył w Sejmie między innymi o ładniejsze opakowania produktów. Panowie widząc kulisy polityki rozczarowali się i wrócili do swoich zawodów.

Z Big Brothera do Sejmu

Inaczej jest z Januszem Dzięciołem, strażnikiem miejskim, który wygrał Big Brothera. Od 2007 roku jest aktywnym posłem, który przed kamery się nie pcha. - Byłem kilka razy przewodniczącym podkomisji Administracji i Spraw Wewnętrznych. Zasiadam też w Komisji Polityki Społecznej i Rodziny. Poprowadziłem kilka ustaw, mam przeszło 40 wystąpień w imieniu klubu - mówi Dzięcioł. Zamierza kandydować w także najbliższych wyborach.

SLD kocha celebrytów

Karierę polityczną innego uczestnika programu Sebastiana Florka, który przez 4 lata był posłem SLD śmiało możemy uznać za fiasko. SLD w ogóle lubi przyciągać celebrytów. Posłem tej partii był na przykład Bronisław Cieślak, znany jako porucznik Borewicz z serialu "07 zgłoś się". Teraz politycy SLD promują Martę Szulawiak z "Top Model". Pierwsze rozmowy Grzegorza Napieralskiego z "kandydatką na kandydatkę na posłankę" już były. - My się cieszymy jak młode, nowe osoby przychodzą do Sojuszu Lewicy Demokratycznej i chcą działać. Warto wykorzystywać ich potencjał - mówi rzecznik partii Tomasz Kalita.

- Nie możemy oczywiście powiedzieć, że wszyscy celebryci są niekompetentni. Jednak jeżeli mówimy o osobach, które są wyłącznie ozdobnikami, które nagle stwierdziły, że pobawią się w politykę to takie zachowanie to nieporozumienie - mówi dr Rothert.

DOSTĘP PREMIUM