Kaczyński z młodzieżówką PiS-u do Tuska: "We will rock you!"

Jarosław Kaczyński chce pobić Donalda Tuska tą samą bronią, dzięki której obecny premier wygrał z nim prawie cztery lata temu - progresywnymi hasłami i mobilizacją młodego elektoratu. - PiS stawia na młodych ludzi, bo młodzi ludzie są przyszłością Polski - mówił dziś na Kongresie Młodych Prawa i Sprawiedliwości prezes.

Konwencja PO, Kongres Młodych PiS, gorąca polityczna sobota [MINUTA PO MINUCIE]

Kongres Młodych Prawa i Sprawiedliwości

Plan PiS-u był taki: dzisiejszym Kongresem Młodych przebić hucznie obchodzone w Gdańsku 10. urodziny PO i popsuć świąteczny humor przeciwnikom. Według "Rzeczpospolitej", jeszcze do piątkowego południa wśród młodszych działaczy Prawa i Sprawiedliwości, tych poniżej 30. roku życia, krążyły esemesy nawołujące do udziału w konwencji. "To pierwsze przedwyborcze starcie z PO. Musimy je wygrać" - takiego SMS-a otrzymał działacz PiS z Wielkopolski.

Czy PiS "will rock" Platformę?

Warszawska Arena Ursynów zapełniła się jeszcze przed w południem. Przed budynkiem stoi kilka autokarów, które zwiozły sympatyków PiS-u z całej Polski. Na scenie siedzą rzędy młodych ludzi ubranych w kolorowe koszulki z logiem PiS-u. Przed nimi rozgrzewa się zespół muzyczny ze Świnoujścia "Jestem". Na swojej stronie Facebookowej w kategorii "Inspiracje" wpisał: "Tylko Bóg może nas osądzić". Wykonują utwór "Kręta droga". To niewątpliwie piosenka z przesłaniem: "Miej swoje zdanie, nie patrz na innych" i "Życie to nie film, nie da się go cofnąć. Świadomie musisz żyć".

Tymczasem początek kogresu się opóźnia. Miał się zacząć w południe, ale prezes zjawia się dopiero pół godziny później. O 12.30 wchodzi na salę w obstawie młodych działaczy PiS-u przy dźwiękach piosenki zespołu Queen "We will rock you". Ludzie wstają, klaszczą i przynajmniej przez minutę skandują z entuzjazmem: "Ja-ros-ław!". Prezes zajmuje swoje miejsce akurat, kiedy Freddy Mercury śpiewa "You got blood on yo' face, You big disgrace...".

"Młodzi ludzie popierają PiS"

Dopiero teraz, z prezesem na honorowym miejscu, można rozpocząć kongres. Prowadzący zaczyna od uświadomienia widowi, że Donald Tusk w 2007 roku pobił "rekord świata w ściemnianiu": - Mówił, że Platforma Obywatelska jest partią młodych ludzi. Niech teraz tutaj spojrzy... Młodzi ludzie popierają PiS! - krzyczy, a odpowiada mu twierdząco cała Arena Ursynów. Dalej prowadzący próbuje udowodnić, że PO jest partią, która nie tylko nie dba o młodych, ale wręcz szkodzi im swoimi działaniami. - Hańba! - pada co rusz z widowni.

Następnie na scenę wychodzą po kolei młodzi prelegenci z krótkimi wystąpieniami ułożonymi w blokach tematycznych: edukacja, szkolnictwo wyższe, kwalifikacje zawodowe, rodzina i praca. Tematem przewodnim ponownie niezmiennie jest to, jak mało dla młodych robi Donald Tusk. - Rząd walczy ze studentami ambitnymi. Prawo i Sprawiedliwość na to nie pozwala - deklaruje Sylwia Ługowska. - Tusk chce uczniom zakładać teczki jak za PRL-u - ostrzega z kolei Adrian Cymer.

Stand-up zamiast deklaracji programowych

Nie zabrakło też wystąpienia typu stand-up. Kolejny mówca ma mówić o stanie kwalifikacji zawodowych Polaków. I mówi, tyle że najbardziej interesują go kwalifikacje działaczy Platformy Obywatelskiej. I wydaje się być bardzo wyrozumiały. Oświadcza bowiem, że premier uskutecznia podnoszenie kwalifikacji swoich podwładnych. Jako przykład podaje wicemarszałka Sejmu z PO. - Stefan Niesiołowski na co dzień jest specjalistą od glonojadów i bąków. A chwila dokształcania zawodowego i jest mistrzem świata w konkurencji ORT, czyli... Od Radia do Telewizji! - chwali ironicznie, a widownia wybucha śmiechem.

Następnie dostaje się jednemu z bohaterów afery hazardowej. - Zbigniew Chlebowski jest na co dzień wybitnym specjalistą w kwestii finansów publicznych. Po dokształceniu stał się jednak mistrzem świata w... maratonach cmentarnych! - kwituje ku radości zebranych. Ale to jeszcze nie koniec, bo - jak się okazuje - dawny skarbnik PO nie jest wcale typowym maratończykiem. - Maratończycy kończą na stadionie, a Chlebowski zawsze kończył... w kasynie!

Na koniec wystąpienia o kwalifikacjach zawodowych obrywa z niewiadomych powodów także Aleksander Kwaśniewski. Przemawiający chce pozdrowić świętującą w Gdańsku Platformę i je nowy nabytek Joannę Kluzik-Rostkowską . - Parafrazując słowa zupełnie trzeźwego Aleksandra Kwaśniewskiego: Tusku Donaldzie, Kluzik-Rostkowska Joanno, wiedziałem, że pójdziecie tą drogą! Wiedziałem, że nie Polska, ale dieta poselska jest najważniejsza! - kończy przy wtórze śmiechu obecnych w Arenie Ursynów.

Syci i gnuśni w Gdańsku, honorowi w Warszawie

Nadszedł czas na gwóźdź programu, czyli wystąpienie prezesa. Prowadzący zapowiada: "Pan premier Jarosław Kaczyński!", a ludzie znów wstają ze swoich miejsc, klaszczą i skandują jego imię, co prezes już ze sceny kwituje skromnie: - Dziękuję. Pozwólcie mi na chwilę... tak jakby... otrzeźwieć od tego huku. Nie jestem przyzwyczajony, nie to pokolenie...

Następnie szef Prawa i Sprawiedliwości po raz kolejny odnosi się do konwencji krajowej Platformy na Pomorzu. - Tak się dziś zdarzyło, że w Gdańsku i w Warszawie spotkały się dwie Polski. Tam obradują syci i gnuśni, z karkami zgiętymi na wschód i na zachód, nie widzący dalej swojego nosa i wiedzący, że wszystko, co trzeba załatwiać, załatwia się przez znajomości. To jest Polska przeszłości, Polska anachroniczna. Tu, w Warszawie, jest przyszłość Polski - mówi, a tłum mu odpowiada: - Tu jest przyszłość!"

Prezes PiS nawiązuje również do ostatnich wpadek rządu przy przygotowaniach do Euro 2012. - To jest moment w którym polska marka będzie sprawdzana. I to, co dzisiaj wisi nad naszymi głowami, może nam na przyszłość naprawdę bardzo zagrozić. Musimy uczynić wszystko, na tych, którzy dzisiaj o wszystkim decydują, by do kompromitacji nie doszło. Ale najlepiej ich zmieńmy. Najlepiej dajmy szanse innym. Dajmy nam szansę - ciągnie. - Bo tylko wtedy odrzucona zostanie zasada, którą najkrócej można przedstawić tak: nieważne, co zostało wybudowane, nieważne jak zostało wybudowane. Ważne, że koledzy zarobili - dodaje.

Kaczyński pozostaje w muzycznym nastroju, bo na koniec cytuje słowa piosenki z lat 70. - "A gdy Titanic tonął to też orkiestra grała. A gdy Titanic tonął to też był wielki szpan, taki jak tam. Kopitan miał do końca koszule śnieżno białą a para szła za parą w tan" - mówi. - Tylko nie wiem, czy kapitan Tusk ma śnieżno białą koszulę - kończy żartobliwie.

Pała dla premiera Tuska

Już na sam koniec organizatorzy postanawiają wbić premierowi jeszcze jedną szpilę. Prowadzący przedstawia publiczności wielki indeks z nazwiskiem i przerobionym zdjęciem Donalda Tuska. W indeksie pięć przedmiotów, które pochodzą od nazw kolejnych bloków tematycznych kongresu: szkoła, studia, kwalifikacje, rodzina i praca. Każdy z prelegentów wstawia premierowi w odpowiedniej rubryczce ocenę. Jak można było się spodziewać, Tusk otrzymuje same oceny niedostateczne... Kiedy kolejne osoby wpisują do indeksu "ndst", z widowni pada na zmianę: "Pała!", "Na zmywak!".

- Premier Donald Tusk jest jedną wielką barierą i my tę barierę w najbliższych wyborach musimy usunąć - mówi na zakończenie prowadzący. - Zwycięstwo Jarosława Kaczyńskiego będzie zwycięstwem Polski. Polski, która stoi twarzą do młodych ludzi - obiecuje.

Kongres zamyka ponowny występ zespołu "Jestem". Ludzie na widowni wstają, klaszczą i skandują z wiarą i entuzjazmem: "Zwyciężymy!". Z twarzy prezesa tymczasem nie znika wyraz głębokiej powagi. I choć nie klaszcze w rytm piosenki wraz z innymi, to jednak wstaje z miejsca. Pewnie w myśl słów swojego nowego idola, Freddy'ego Mercury'ego: "Show must go on".

Łzy, uśmiechy, ostre słowa - wielkie emocje na wielkiej konwencji PO [ZDJĘCIA]

DOSTĘP PREMIUM