''Panie premierze, niech pan nie słucha PR-owców. Proszę przeczytać raport"

- Panie premierze, niech pan nie słucha PR-owców. Niech pan w tej jednej chociaż sprawie poprosi specjalistów prawa karnego, żeby z panem przeczytali raport - apelował do Donalda Tuska Ryszard Kalisz, szef komisji badającej okoliczności śmierci Barbary Blidy i autor projektu raportu końcowego. Premier poddawał wczoraj w wątpliwość rzetelność raportu. Kalisz przywołał w TOK FM jedną z tez raportu o ?niezwykłej zależności Jarosława Kaczyńskiego od wykorzystującego jego słabości Zbigniewa Ziobry?.

Jan Wróbel przytoczył reakcję premiera na propozycję postawienia przed Trybunałem Stanu polityków PiS, zawartą w projekcie raportu. - Ryszard Kalisz zamienił się w krwawego jastrzębia. Coś za blisko jest wyborów, bym uznał ten pomysł za zupełnie wolny od tego kontekstu - powiedział Donald Tusk .

"Premierze, niech pan najpierw przeczyta raport"

W odpowiedzi szef komisji śledczej wystosował do niego apel: - Panie premierze, niech pan wraz z prof. Ćwiąkalskim i prof. Zollem, wybitnymi przedstawicielami prawa karnego, przeczyta w całości ten raport i dopiero później wygłasza opinie. Bo takimi nieprzemyślanymi słowami pan powoduje, że te nieprawidłowości w funkcjonowaniu państwa, w realizacji wolności i praw obywatelskich mogą się powtórzyć. A premier nie powinien tolerować takiego państwa, które w przeszłości te wolności i prawa łamały. Niech pan nie słucha PR-owców. Niech pan w tej jednej chociaż sprawie poprosi specjalistów prawa karnego, żeby z panem ten raport przeczytali - mówił spokojnie Ryszard Kalisz.

Poseł SLD namawiał też na antenie Radia TOK FM premiera, żeby ten porozmawiał z trojgiem posłów Platformy. Kalisz bardzo ich chwalił: - Duża część ustaleń powstała dzięki niezwykle wnikliwej pracy wspaniałej kobiety, pani poseł Danuty Pietraszewskiej, doskonałemu analitykowi prawnemu Markowi Wójcikowi i przewodniczącemu Klubu Parlamentarnemu Tomasz Tomczykiewiczowi, który był bardzo przydatny ze swoją znajomością Śląska, mechanizmów godności śląskiej.

"Dlaczego Kaczyński tak szedł na rękę Ziobrze?"

Jan Wróbel podszedł Kalisza z innej strony. Zacytował za "Gazetą Wyborczą" fragmenty raportu, które zdaniem dziennikarzy gazety odbiegają od charakteru urzędowego dokumentu. Padł przykład: "Jarosław Kaczyński wierzył w układ i z lubością planował jego rozbicie. Zbigniew Ziobro znał tę słabość pryncypała."

- Mamy dowody na to, że Zbigniew Ziobro wykorzystywał pewne słabości Jarosława Kaczyńskiego - odniósł się autor raportu. - Gdy Kaczyński został premierem na jesieni 2006 roku, Ziobro przekonał go, by ten dał mu kompetencje koordynowania "szukania układu". Ziobro otrzymał możliwość doprowadzenia do nominacji swojego przyjaciela, który mu zawsze wiernie służył - Bogdana Święczkowskiego. Stanowiskiem wiceszefa ABW obdarzył z kolei Grzegorza Ocieczka, który "wykorzystywał" w "tropieniu układu" swoje układy towarzyskie. To on był 25 kwietnia, kiedy zginęła Barbara Blida, na miejscu zdarzenia już przed 7 rano - mówił Ryszard Kalisz. Zaznaczył też, że Ziobro wszędzie ustawił podległych sobie prokuratorów. - Jak na czele wszystkich organów - ABW, prokuratury, czy policji - stali jednomentalni ludzie, to one wzajemnie się nie powstrzymywały.

Poseł SLD dodał, że warto, aby raport przeczytał psycholog i ocenił "dlaczego Kaczyński tak szedł na rękę Ziobrze we wszystkich sprawach." - Pomiędzy nimi była jakaś swoista, niezwykła zależność. Dlaczego? - zastanawiał się Kalisz.

Po 40 latach ujawniono słynne Pentagon Papers [ZOBACZ ZDJĘCIA]

DOSTĘP PREMIUM