Wybory 2011. Miller odwołuje krytykę Kalisza: Mogę nawet połknąć swój język

Leszek Miller ciągle czeka na decyzję gdzie, i z którego miejsca wystartuje w wyborach. Ucieszyło go, że ?jedynką? na warszawskiej liście SLD ma być Ryszard Kalisz. W TOK FM odwoływał wcześniejszą krytykę pod adresem szefa komisji śledczej badającej okoliczności śmierci B. Blidy. - Cieszę się, że komisja nadrobiła zaległości. Mogę nawet połknąć swój język - mówił były premier.

O wyborczym losie Leszka Millera zdecyduje Zarząd Krajowy SLD. Były premier przestał już nawet typować z jakiego miasta wystartuje. Choć początkowo powtarzał, że satysfakcjonuje go tylko "jedynka" w Łodzi. Liderem łódzkiej listy lewicy ma być jednak Dariusz Joński. A według medialnych spekulacji b. premier miałby startować m.in. z Gdyni i Zielonej Góry.

Miller podkreślał, że "cierpliwie" czeka na decyzję władz krajowych partii i cieszył się z radości tych, którzy mogą spać spokojniej. - To bardzo dobrze - komentował decyzję ws. przyznania Ryszardowi Kaliszowi "jedynki" na liście SLD w stolicy.

"Mogę połknąć język"

Były premier nie kryje, że na ocenę Kalisza ma wpływ przygotowany przez niego raport. Wcześniej Leszek Miller głośno krytykował szefa sejmowej komisji śledczej badającej okoliczności śmierci Barbary Blidy. - Cieszę się, że komisja nadrobiła zaległości. Kalisza krytykowałem wyłącznie za spowolnienie prac nad raportem. Mogę nawet połknąć swój język - zadeklarował gość Poranka Radia TOK FM.

B. lider SLD ma nadzieję, że projekt raportu zostanie poparty przez większość członków komisji.

- Niezależnie od tego jak dalej się rzecz potoczy, to cenną wartością raportu jest to, że obnażona została IV RP. I te wszystkie ropienie i liszaje zostały pokazane - stwierdził Leszek Miller.

Nie można robić z b. prezydenta "niezguły i niedorajdy"

Oczywiście b. premier skomentował też ostatnie rewelacje na temat tajnych więzień CIA w Polsce. Jak napisała w sobotę "Gazeta Wyborcza", Aleksander Kwaśniewski nie wiedział nic o więzieniach. Kiedy dowiedział się o ich istnieniu - kazał je zlikwidować.

- Jestem oburzony, że "GW" przedstawia prezydenta Kwaśniewskiego jako niezgułę i niedorajdę, który sprawując swój urząd nie wiedział co dzieje się na terenie jego kraju. Mnie taki wizerunek oburza. Muszę podkreślić, że przepływ informacji między prezydentem a rządem był pełen i bez zarzutów - zapewnił były premier.

Nie obyło się oczywiście bez osobistych wycieczek pod adresem dziennikarzy "Wyborczej". - Być może tajemniczymi źródłami są sami autorzy tego artykuły. Bo uważam, że jakikolwiek poważny polityk, o którym piszą autorzy artykułu, nie mógł opowiadać takich głupstw - mówił Leszek Miller w Poranku Radia TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM