Kaczyński i Ziobro przed TS? "Gdyby był posłem, skłaniałbym się do wsparcia wniosku"

Ryszard Kalisz chciałby jeszcze przed wyborami zacząć zbierać podpisy pod wnioskiem o postawienie J. Kaczyńskiego i Z. Ziobry przed TS. Ale zdaniem doradcy prezydenta najlepiej, gdyby posłowie zajęli się sprawą po wyborach. - Bo teraz nie będą się liczyły względy merytoryczne tylko polityczne - mówił prof. Tomasz Nałęcz w TOK FM. Przyznał, że gdyby był posłem "skłaniałby się do wsparcia wniosku" o postawienie polityków PiS przed TS.

Do rozpoczęcia procedury postawienie b. premiera i b. ministra sprawiedliwości przed Trybunałem Stanu potrzebne jest poparcie 115 posłów. na razie nikt nie rwie się do składania wniosku, choć pomysłodawca - poseł Ryszard Kalisz - chciałby jeszcze przed wyborami zacząć procedurę.

Zdaniem prof. Tomasza Nałęcza najlepiej byłoby, gdyby parlamentarzyści zajęli się sprawą dopiero po wyborach. - Bo teraz nie będą się liczyły względy merytoryczne tylko polityczne. Najszczęśliwszym rozwiązaniem byłoby, gdyby komisja przyjęła sprawozdanie - nie przesądzam w jakim kształcie - a Sejm wróciłbym do tego po wyborach - mówił w Poranku Radia TOK FM. Doradca prezydenta Komorowskiego przyznał, że przeczytał projekt raportu przygotowany przez przewodniczącego komisji śledczej. I jak dodał "jest się nad czym zastanawiać".

Dopytywany przez Dominikę Wielowieyską, jak głosowałby w sprawie wniosku dotyczącego Kaczyńskiego i Ziobry odpowiedział: "gdybym był parlamentarzystą, skłaniałbym się do wsparcia tego wniosku". Ale podkreślał, że do pełnej oceny potrzebne jest zapoznanie się ze wszystkimi materiałami zgromadzonymi przez sejmowych śledczych. Większość z nich to materiały tajne, których - jako doradca prezydenta, a nie poseł - nie może przeczytać.

Prezes strzelił sobie samobója

Jakie wrażenie na prezydenckim doradcy zrobiło programowe wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego?

Jak mówił w TOK FM najbardziej zapamiętał ostatnie zdanie wypowiedziane przez prezesa Prawa i Sprawiedliwości. - Jeśli dobrze zapamiętałem, prezes kończąc powiedział do sali, że przeprasza za wystąpienie, które było zbyt długie i nudne. Pewnie przez własną niezręczność najtrafniej ocenił to wystąpienie. Wydaje mi się, że sam prezes dobrze wiedział, że publiczności nie porwał. To ostatnie zdanie było samobójem strzelonym na koniec meczu - i to zapamiętałem - stwierdził prof. Nałęcz.

Doradca prezydenta dodał, że w przedstawionym programie żadnych nowości nie dostrzegł. - To była subiektywna interpretacja działań PO, chwyt wyborczy. Tylko że mało nowoczesny - ocenił gość TOK FM.

"Śmieszności, których nie można poważnie traktować" Mocne komentarze po wystąpieniu prezesa Kaczyńskiego>>

Katastrofa tupolewa w Rosji. Kilkadziesiąt ofiar. "Straszny widok"

DOSTĘP PREMIUM