Claire Denis o swoim nowym filmie, Agacie Buzek i zamachu w Gdańsku

"High life", najnowszy film Claire Denis, który wszedł właśnie na ekrany polskich kin, określany jest jako "erotyczna odyseja kosmiczna". Reżyserka opowiedziała w TOK FM m.in. o tym, dlaczego zdecydowała się na gatunek science-fiction.

Patrycja Wanat: Już sama informacja o tym, że zamierza pani nakręcić film science-fiction, wywołała duże poruszenie w środowisku filmowym. Rozumiem jednak, że myśląc o inspiracjach bliżej pani było do Tarkowskiego niż hollywoodzki superprodukcji.

Claire Denis: Większość amerykańskich filmów sci-fi to filmy zrobione w imię walki z komunizmem, to filmy o podboju. Metafora, w której obcy atakują naszą planetę i musimy się przed nimi bronić. Tarkowski w "Solarisie", a wcześniej Stanisław Lem w swojej książce zrobili coś innego. Chodziło im o przygodę człowieczeństwa, a nie o podbój czegokolwiek, o zgłębienie natury człowieka. Główny bohater Solarisa jest naukowcem a nie żołnierzem. Ja też nie myślę o kosmosie w kontekście podboju. Nie sądzę, żeby człowiek mógł skolonizować kosmos. Mój film jest dla mnie o czymś innym, to film o ludziach, którzy są potępieni, odrzuceni przez społeczeństwo.

Zamyka ich Pani na statku kosmicznym, to bilet w jedną stronę, a my obserwujemy co dzieje się między członkami tej przedziwnej ekspedycji, zastanawiamy się, czy człowieczeństwo, wartości humanistyczne zostaną zachowane...

Może ludzka natura nie jest do końca zła, choć teraz trudno w to wierzyć. Gdy miałam 12 lat, przyszłość była świetlana. Teraz jest inaczej, dzieci w mojej rodzinie nie mają pracy, nie wiadomo, jaka czeka ich przyszłość. Dziś świat wydaje mi się bardziej gorzki. Spójrz co wydarzyło się w Polsce. Byłam zszokowana gdy usłyszałam, że ktoś rzucił się z nożem na scenie na prezydenta Gdańska. Bardzo mnie to poruszyło: skąd bierze się taka nienawiść? Myślałam, że nienawiść jest takim uczuciem, które staramy się ukrywać, a teraz dzielimy się nią. Mówimy ciągle: „nienawidzę tego czy tamtego”. Nie mogę zrozumieć, że ktoś wybiera nienawiść jako sposób na życie. Może jestem naiwna, ale myślę, że ma to związek ze światową ekonomią. Biedni wiedzą, że pozostaną biedni, bogaci coraz bardziej się bogacą.

Po co więc do opowiedzenia tej historii potrzebny był pani kosmos?

Nie byłam jakoś specjalnie zainteresowana robieniem filmu sci-fiction. Dostałam taką propozycję od mojego angielskiego producenta. Powiedział mi, że chciałby zrobić ze mną film, ale po angielsku, coś z femme fatale. Odpowiedziałam mu od razu: femme fatale to musi być kobieta w kosmosie, sama z mężczyzną. Zaczęło się więc od takiego trochę żartu. Ale ten pomysł pasował mi również ze względu na język, przecież językiem kosmosu nie jest francuski czy hiszpański, rozmawia się tam po angielsku albo rosyjsku, teraz też chińsku.

W główną bohaterkę wciela się Juliette Binoche. To naukowczyni, która przeprowadza eksperyment i na ciele i na psychice swoich bohaterów.

Tak, ona jest wiedźmą, ale lubię ją. Zrobiła coś, o czym oczywiście nie może zapomnieć, ale jest też jedyną osobą przygotowaną na tę misję. Ona straciła wszystko, inni są przestępcami, ona zrobiła coś więcej, coś innego: zabiła swoje dzieci. Jest jak Medea, to inny wymiar tragedii, to nie jest zwykła zbrodnia - to zbrodnia przeciwko sobie samemu.

Juliette Binoche towarzyszy Robert Pattinson.

Zostałam poproszona o rozważenie zatrudnienia Daniela Craiga , ale wtedy byłby to zupełnie inny film. Spotkałam się z nim, to było wspaniałe spotkanie, jednak nie pasował do mojej postaci.

Robertowi Pattinsonowi bardzo zależało na współpracy z panią, ale na początku dała mu pani kosza. Ponoć powiedziała pani, ze jest za młody i zbyt przystojny.

Bo był za młody! Ale czekał 5 lat i w końcu stwierdziłam, że jest ok. A tak na poważnie: gdy produkcja się opóźniała, dzwoniłam do niego i mówiłam: jesteś wolny, nie chcę cię trzymać w niepewności, możesz odejść kiedy zechcesz. A on opowiadał: nie, będę czekać. To zaufanie, którym mnie obdarzył, bardzo mi pomagało. Było ono moim najlepszym kompanem podczas realizacji filmu.

W filmie pojawia się też polska aktorka Agata Buzek

Tak, znałam Agatę ze sceny i z filmów. To wspaniała aktorka! Prawdziwa wojowniczka, nic nie jest w stanie się jej oprzeć.

 

DOSTĘP PREMIUM