Walka o władzę w Kościele? Ojciec Gużyński: Nie liczmy na to, że Kościół będzie odstawał od innych instytucji

W Kościele mamy do czynienia z walką o władzę i rząd dusz jak w każdej normalnej instytucji tworzonej przez ludzi - uważa dominikanin ojciec Paweł Gużyński pytany o próby podważania pozycji papieża Franciszka.
Zobacz wideo

Ojciec Gużyński był gościem Piotra Maślaka w Pierwszym śniadaniu TOK FM. Punktem wyjścia do rozmowy był artykuł ojca Ludwika Wiśniewskiego "Będzie bolało" w środowym "Tygodniku Powszechnym". Ojciec pisze w nim o pozycji Kościoła, nad którym "zawisła jakaś smuta". Podkreśla, że coraz częściej pojawiają się głosy, iż Kościół stał się strukturą niewiarygodną i patologiczną. Bardzo surowo ocenia także zachowanie duchownych względem dramatu pedofilskiego.

- Kościół jest instytucją powołaną przez Boga, ale skonstruowaną i działającą według wszystkich ludzkich najlepszych i najgorszych mechanizmów - potwierdził dominikanin. Podkreślił jednak, że większość duchownych nie chce przyjąć do wiadomości, że podlega mechanizmom władzy i kontroli. Jego zdaniem jest to dużym problemem Kościoła.

- Wielu duchownych twierdzi, że skoro pan Jezus powołał Kościół, to on jest święty i nie ma w nim miejsca na takie rzeczy. A to nieprawda - wskazuje dominikanin. Jego zdaniem, próba podważania pozycji papieża Franciszka również jest efektem walki o władzę i wpływy.

Jak zaznaczył ojciec Gużyński, część osób żyje w przekonaniu, że Kościół powinien mieć inne motywy, niezwiązane z władzą i kontrolą. - Straćmy złudzenia. Przestańmy być prawiczkami pod tym względem i nie liczmy na to, że Kościół będzie odstawał od innych instytucji - stwierdził. - Ludzi, którzy będą chcieli robić z Kościoła rodzaj grupy wpływów w świecie, walki o władzę i o rząd dusz było, jest i niestety będzie mnóstwo - dodał.

"Religa potrzebuje nowej refleksji"

Pytany o postrzeganie religii we współczesnym świecie ojciec Gużyński powiedział, że wbrew wielu opiniom religia "jest naprawdę przepiękną rzeczą i przygodą". - Ale dla ludzi wolnych i niebojących się używać rozumu w takim znaczeniu, że stawiają najtrudniejsze pytania i mają w sobie pokorę, by stwierdzić, że rozum pewnych rzeczy nie sięga, nie rozwiązuje - mówi.

Według dominikanina w religii trzeba uznać swoje ograniczenia. - Jeśli tak podchodzimy do poszukiwania Boga, to wszystko jest okej, ale jeśli to zostaje wpisane w pewien nadrzędny w człowieku pogląd polityczny, to religia staje się czymś wręcz obrzydliwym - stwierdził. Przyznał, że religia, którą praktykuje on sam i Bóg, którego "tropi w sobie, w innych ludziach i w świecie to zupełnie inna opowieść niż walka buldogów pod dywanem".

Na koniec zaznaczył, że religia "potrzebuje nowej refleksji". - Kiedy przyglądam się różnym postulatom pojawiającym się przed kolejnymi wyborami w Polsce, jak na przykład silna separacja Kościoła od państwa, to widzę w nich dużo starej refleksji. Ona nie zadziała - podsumowuje.  

DOSTĘP PREMIUM