Reżyser "Słodkiego końca dnia": Lęk to dziś wielki kapitał polityczny

- Lęk to dziś wielki kapitał polityczny. Myślę, że ludzie są w stanie zapłacić każdą cenę, żeby go nie czuć - mówił w TOK FM reżyser Jacek Borcuch.
Zobacz wideo

W piątek 10 maja na ekrany polskich kin wchodzi “Słodki koniec dnia” w reżyserii Jacka Borcucha. Film opowiada historię uznanej, mieszkającej na włoskiej prowincji polskiej poetki. Jej życie zmienia się po tym, jak wygłasza mowę, która odebrana zostaje jako szokująca i niepoprawna politycznie. Odtwórczynię głównej roli Krystynę Jandę nagrodzono na festiwalu w Sundance, a produkcję uznano za najlepszy film 12. Międzynarodowego Festiwalu Kina Niezależnego Mastercard Off Camera w Krakowie.

Reżyser filmu Jacek Borcuch tłumaczył w TOK FM, że inspiracją do powstania filmu były w dużej mierze jego przemyślenia na temat wolności oraz sytuacji politycznej współczesnego świata.

- Postanowiłem podzielić się lękiem, który mi towarzyszy od dłuższego czasu. Podróżując po świecie widzę, że ten lęk jest powszechny, bardzo często irracjonalny. (...) Jego źródło to jest zjawisko medialne. To są media, które powtarzają słowa polityków, którzy grają tym. Lęk to dziś wielki kapitał polityczny. Myślę, że ludzie są w stanie zapłacić każdą cenę, żeby go nie czuć. Żeby nikt im nie przeskoczył przez płot. Może nawet poświęcić wolność - mówił w rozmowie z Martą Perchuć-Burzyńską.

Jak podkreślał, żeby mieć poczucie utraty wolności, "trzeba chociaż trochę z niej korzystać". - Angażować się w sprawy społeczne, mieć postawę obywatelską, głosować, znać chociaż jeden język obcy, podróżować, przyglądać się światu. Wtedy potencjalna utrata tego jak żyjemy jest zagrożeniem. A jeżeli nasze życie wygląda prościej; rano wstajemy,ciężko pracujemy, potem oglądamy ukochaną telenowelę i gdzieś przypadkiem do głowy wlecą nam informacje, że gdzieś za granicą są hordy dzikusów, którzy nas spalą i poćwiartują, to rzeczywiście możemy utracić w sobie wolność. Ale o jakiej wolności mówimy? To jest żadna wolność, jakaś figura polityczna - tłumaczył Borcuch.

Jak mówił reżyser, podczas tworzenia filmu towarzyszyła mu też refleksja, że w dzisiejszym świecie trudno jest usłyszeć prawdę, szczególnie od polityków. - Oni mówią to, co chcemy usłyszeć. Gdyby się zastanawiać nad różnicami między partią obecnie rządzącą w Polsce a szeroko pojętą koalicją, to po za jakimiś fundamentami ideologicznymi, to one się jakoś specjalnie nie różnią - zauważył i dodał, że uwidoczniło się to np. podczas strajku nauczycieli.

Nieznana twarz Jandy

Zdaniem Borcucha, jeżeli chcemy usłyszeć prawdę, to “zostali nam tylko artyści”. I to właśnie z artystkami, takimi jak Patti Smith czy Marianne Faithfull amerykańscy krytycy filmowi porównywali bohaterkę Jandy.

Sam twórca filmu określa Marię Linde - bohaterkę filmu - jako “pięknego, odważnego, trochę ikonicznego człowieka”. - Uwielbiam Krystynę. Raduję się dzisiaj, że mam mały wkład w jej wspaniałą karierę. Udało mi się znaleźć jej jeszcze nie obserwowaną część - podkreślał Borcuch.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM