Olga Tokarczuk: Ojciec wychowywał mnie, stawiając za wzór Marię Curie-Skłodowską

- To było zachęcanie mnie, jako dziewczynki, do tego, żeby przekraczać bariery i marzenia dziewczyńskie i tylko przeć do przodu. Myślę, że dzisiaj też jest tak w Polsce i na świecie, że Maria Curie-Skłodowska jest wzorem dla wielu dziewczynek - mówiła podczas spotkania z polskimi czytelnikami Olga Tokarczuk.
Zobacz wideo

We Wrocławiu odbyło się spotkanie z Olgą Takarczuk. Pierwsze w Polsce po przyznaniu pisarce Nagrody Nobla. Autorka opowiadała m.in. o momencie, kiedy dowiedziała się, że jej twórczość została wyróżniona przez Szwedzką Akademię. - Musieliśmy zatrzymać się na parkingu, oszołomieni zupełnie skakaliśmy do góry i ściskaliśmy się. A potem ruszyliśmy dalej, do miejsca przeznaczenia, gdzie miałam spotkanie autorskie. Oczywiście mój telefon prawie wybuchł, ponieważ przez jakąś godzinę było tylko słychać nadchodzące informacje, buczał po prostu cały czas, po czym się wyładował - wspominała noblistka, podkreślając, że nigdy nie sądziła, że może otrzymać takie wyróżnienie. 

Olga Tokarczuk: Rzeczywistość, w której żyję jest czymś, co domaga się nieustannej interpretacji

Spotkanie zgromadziło tłumy czytelników. Nie zabrakło braw, gratulacji i oczywiście rozmów o literaturze. 
- Wybrałam taki rodzaj komunikacji z ludźmi, który jest niezwykle głęboki, skomplikowany, wyrafinowany i trafia nie tylko do ucha i intelektu i tej części rozumu naszego, ale trafia też gdzieś do serca, do intuicji i do przeczuć. W tym sensie literatura jest potężniejsza - mówiła Tokarczuk.

Podkreśliła także, że literatura pokazuje, iż nic nie jest jednoznaczne. - Właściwie to jest ten powód, dla którego zaczęłam pisać. Kiedy miałam 15 czy 16 lat przeczytałam Freuda i dostałam jakiegoś absolutnego objawienia. Zdałam sobie wtedy sprawę, z tej lektury Freuda, że rzeczywistość, w której żyję, nie jest mi czymś danym i opisanym od początku do końca, tylko że to jest coś, co domaga się nieustannej interpretacji - wspominała. 

Jej zdaniem "chyba tylko literatura jest w stanie podołać temu trudnemu zadaniu jakby kontaktowania nas, a jednocześnie zachowania wielu punktów widzenia i wielu perspektyw". Pisarka przyznała także jaką literaturę ceni najbardziej. - Bardzo lubię w taki subtelny sposób prowokować czytelnika, ponieważ sama lubię być prowokowana przez pisarzy, kiedy jestem czytelniczką. Lubię literaturę, która mnie tak dźgnie, ugryzie, która mnie trochę postawi w sytuacji dyskomfortu i muszę się z tym zmierzyć.

Olga Tokarczuk: Ojciec stawiał mi za wzór Marię Curie-Skłodowską

Pisarka podkreśliła, że będzie robiła wszystko, by pozostać przy pisaniu i "nie wdawać się w takie proste komunikaty". - One zresztą, jak wiem, najczęściej są albo kompletnie niezrozumiane, albo źle zrozumiane, na opak. Tak, jak kiedyś podobno ktoś Miłoszowi powiedział: Czesiu, ty nie mów. Ty pisz - przytoczyła.

Wspominała także, kto był dla niej w młodości wzorem do naśladowanie. - Mój ojciec wychowywał mnie, stawiając za wzór Marię Curie-Skłodowską. To było absolutnie zachęcanie mnie, jako dziewczynki, do tego, żeby w ogóle przekraczać jakieś takie bariery dziewczyńskie i marzenia dziewczyńskie, tylko przeć do przodu. W związku z tym ja myślę, że to dzisiaj też jest tak w Polsce i w ogóle na świecie, że Maria Curie-Skłodowska jest wzorem dla wielu dziewczynek - mówiła. 

Nie zabrakło także dyskusji o duchowości człowieka. Zdaniem Olgi Tokarczuk ma ona większy sens dzisiaj, niż miała jeszcze 20 lat temu. - Żyjemy w takim świecie kompletnego rozmycia, chaosu, właściwie nie wiadomo, czego się czepić. Te stare formy, do których się przyzwyczailiśmy, które budowały nam świat, one dzisiaj się już kompletnie rozmyły - podsumowała. 

Spotkanie zorganizowano we wrocławskim Narodowym Forum Muzyki. Autorkę oficjalnie przywitał na nim prezydent miasta Jacek Sutryk, który wręczył jej klucz do bram Wrocławia.

DOSTĘP PREMIUM